18 stycznia 2018

Recenzja pędzli Hulu

Cześć Piękni! 
Jeżeli jesteście takimi makijażowymi freakami jak ja, z pewnością nachodzą was okresy, kiedy czujecie, że wasza kolekcja pędzli jest zupełnie niewystarczająca. Mnie również takie uczucie naszło kilka miesięcy temu, dlatego postanowiłam poszerzyć swoją kolekcję. Tym razem padło na coraz popularniejsze w blogosferze pędzle Hulu.

Tak jak to miało miejsce w przypadku poprzednich recenzji pędzli Hakuro (klik), Sunshade Minerals (klik) czy z EnjoyOurs (klik), postanowiłam opisać każdy z posiadanych przeze mnie pędzli osobno, uwzględniając jego zalety oraz wady. Na wstępie powiem jednak, że kupowałam każdą sztukę osobno, nie korzystając z żadnej opcji zestawu. Nie jestem ich wielką fanką, ponieważ zwykle okazuje się, że nie wszystkie egzemplarze odpowiadają naszym oczekiwaniom, więc lepiej posiadać mniej pędzli, ale za to idealnie dopasowane do naszych potrzeb. Oczywiście, na samym początku bardzo trudno nam stwierdzić które kształty sprawdzą się u nas najlepiej, jeśli jednak posiadacie już kilka pędzli, prawdopodobnie jesteście w stanie na podstawie zdjęć w Internecie stwierdzić, które modele będą dla was idealne.
Odnośnie samych pędzli Hulu, mogę powiedzieć tylko że do złudzenia przypominają mi one pędzle Hakuro. Nie zdziwiłoby mnie, gdyby pochodziły od jednego producenta czy też były na nich wzorowane. Są jednak tańsze, a jakość jest porównywalna.


P44
Cena: 12,50 zł
Jest to mały pędzelek kuleczkowy, dosyć podobny do posiadanego przeze mnie H78 z Hakuro. Jeśli chodzi o wielkość, to są prawie identyczne. Pędzelek Hulu jest jednak wykonany z włosia kozy, przez co jest bardziej szorstki w dotyku. Ma też bardziej spiczastą końcówkę. Mimo wszystko uważam oba egzemplarze za zamienniki i używam ich wymiennie, ponieważ oba bardzo fajnie sprawdzają się do precyzyjnego nakładania cienia, np. w załamanie lub zewnętrzne V. Zwykle używam ich aby stworzyć na oku efekt głębi - najpierw robię chmurkę koloru bardziej puchatym pędzlem, a następnie nakładam ciemniejszy odcień w konkretne miejsca za pomocą kuleczki.


P50
Cena: 16,99 zł
W założeniu jest to pędzel do aplikacji cieni, jednak ja właściwie zawsze aplikuję cienie palcem i uważam, że bez sensu jest kupowanie pędzla specjalnie do aplikacji. Kupiłam go jednak w innym celu, a mianowicie do pudrowania korektora pod oczami. Jest to miejsce o niewielkiej powierzchni i trudniej dostępne, przez co zwykły pędzel do pudru czy puszek niekoniecznie się sprawdzał. Pędzel jest dosyć gęsty, dzięki czemu puder rzeczywiście wklepujemy w skórę, a nie we włosie. Używam go również do nakładania cienia/pudru w załamanie powieki przez blendowaniem cieni oraz pod łuk brwiowy.
P44
Cena: 10,99 zł
Również ten pędzel mogłabym nazwać odpowiednikiem skośnego pędzelka z Hakuro, którego używam nawet chętniej niż "pierwowzoru", ponieważ jest cieńszy (być może Hakuro po tylu latach po prostu stracił trochę formę). Bardzo przyjemnie się go używa, zarówno do makijażu brwi jak i kresek eyelinerem czy cieniem.  Jedyny minus jest taki, że włoski mają tendencję do zbijania się a wtedy robią się między nimi "dziury". Dzieje się tak zwłaszcza przy korzystaniu z eyelinera czy po myciu. Wystarczy jednak ścisnąć włosie palcami lub też zrobić eyelinerem kilka kresek na ręce, a całość wraca do normy.


P22
Cena: 21,99 zł
Jest to model, który zupełnie nie należy do niezbędnych, jednak jeżeli macie już skompletowany swój niezbędnik, to szczerze go wam polecam! Używam go zgodnie z przeznaczeniem, czy do rozświetlacza. Wcześniej rozświetlacz nakładałam pędzlem do pudru lub ściętym do różu i było to jak najbardziej w porządku, jednak bardzo chciałam mieć typowy pędzel do rozświetlacza dokładnie w tym kształcie. I był do strzał w 10, od tej pory jeszcze chętniej używam kosmetyków rozświetlających a sama aplikacja jest bardzo przyjemna. Pędzel wykonany jest z włosia kozy.

Jak więc widzicie, zarówno wyglądem jak i jakością, pędzle Hulu są naprawdę bardzo podobne do słynnych i kultowych już pędzelków z Hakuro. Uważam, że obie marki są świetne i godne polecenia, różni je jednak cena. To od was zależy, które bardziej do was "przemówią" :)

Znacie pędzle Hulu? Co myślicie na ich temat?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

9 stycznia 2018

Ulubieńcy 2017 | PIELĘGNACJA

Cześć Piękni! 
Nadszedł czas na drugą część ulubieńców roku, tym razem wśród kosmetyków do pielęgnacji. Jeśli czytacie bloga, z pewnością wiecie że pielęgnacja to temat, którym mocno się interesuję. Jestem też fanką pielęgnacji azjatyckiej. Rok 2017 przyniósł mi kilka odkryć pielęgnacyjnych oraz pozwolił podnieść ją na wyższy poziom, między innymi dzięki nowym kosmetykom.



Clinique, Mineral Sunscreen Fluid for Face, SPF 50


Pielęgnacja przeciwsłoneczna jest dla mnie bardzo ważna, szczególnie latem, kiedy więcej wychodzę na dwór oraz odsłaniam więcej ciała. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej jakie skutki ma wystawianie się na słońce bez ochrony czy opalanie, pisałam o tym tutaj i tutaj. Mimo iż filtr Clinique nie ma podanej wysokości ochrony przed promieniowaniem UVA, postanowiłam mu zaufać (każdy filtr posiada jakąś ochronę przed UVA, a im wyższe SPF, tym wyższa również ochrona UVA). Krem ten uwielbiam za jego konsystencję i wchłanianie. Idąc na plażę, jestem w stanie zaakceptować tłustą warstwę na twarzy. Jednak jeśli chodzi o makijaż, bardzo nie lubię czuć na twarzy takiej warstwy, do której wszystko się klei i która przez cały dzień nie jest w stanie wchłonąć się zupełnie. Filtr Clinique wchłania się szybko, bieli w niewielkim stopniu, jest niewyczuwalny na skórze i dobrze chroni. A to wszystko, czego od filtra oczekuję. Jeśli chcecie poznać moją opinię na temat innych filtrów zapraszam tutaj.




Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream


Swój post pochwalny krem ten otrzymał ode mnie już dawno, więc jeśli interesuje was pełna recenzja, zapraszam tutaj. Nie będę się zbytnio powtarzać, powiem tylko tyle, że jest to krem, który ma baaardzo bogatą konsystencję i bardzo dobrze izoluje skórę od czynników zewnętrznych. Również od makijażu, choć jednocześnie świetnie się z nim zgrywa i jest bardzo dobrą bazą pod korektory. Nie znalazłam jeszcze kremu, który byłby chociaż w połowie tak dobry, jak on.



Olejek myjący, DIY

O myciu skóry olejami piszę już od dawna i od dawna ją stosuję. Dwuetapowe mycie twarzy jest wciąż moją ulubioną metodą oczyszczania (więcej pisałam na ten temat tutaj oraz tutaj). Przepis na własnoręcznie wykonany olejek myjący znajdziecie tutaj. Oleje świetnie rozpuszczają makijaż, nawet wodoodporny. Jednocześnie podczas mycia możemy wykonywać przeciwstarzeniowy masaż twarzy.




Peelingi Lirene


Wspominałam o nich w poście "Kosmetyki, których używam od przynajmniej 3 lat" (klik), więc nie będę się tutaj zbytnio powtarzać. Używam peelingów drobnoziarnistych, chociaż czasami zdarzają się też enzymatyczne. Jestem ich wielką fanką, są delikatne dla skóry, jednak po ich zastosowaniu czuć na skórze wyraźną różnicę. 


Balsamy do ust Carmex 


O nich również wspominałam w poście "Kosmetyk, których używam od przynajmniej 3 lat". Cóż więcej mówić - są świetne i raczej nieprędko z nich zrezygnuję. Mają filtr UV, można wybrać spośród różnych form aplikacji no i przede wszystkim świetnie nawilżają.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moich ulubieńców z dziedziny pielęgnacji. Jest ich mniej niż ulubieńców z kolorówki, jednak w przypadku pielęgnacji moje kryteria oceny są bardzo surowe i wszystkie opisane wyżej produkty uważam za ponadprzeciętne w swojej dziedzinie. Nie znalazł się też tutaj żaden krem czy serum, ponieważ nie miałam okazji używać niczego, co spowodowałoby u mnie efekt wow. Jest wiele kremów, toników czy serów, które bardzo lubię, jednak żaden z nich nie wyróżnia się na tle pozostałych, stąd też w poście nie umieściłam żadnego z nich.

Jacy są wasi pielęgnacyjni ulubieńcy? Znacie produkty z mojej listy?



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

4 stycznia 2018

Ulubieńcy 2017 | KOLORÓWKA


Cześć Piękni! 
Rok 2017 ledwie się pojawił, a już musieliśmy go pożegnać. Był to dla mnie naprawdę dobry kosmetycznie rok, więc postanowiłam podzielić się z wami moimi ulubieńcami. Zaczynamy od perełek wśród kosmetyków kolorowych!