8 kwietnia 2018

Lekki, odżywczy krem na dzień Lumene | Recenzja

Lekki, odżywczy krem na dzień Lumene
Cześć Piękni! 
Dość długo mnie tutaj nie było, ale wszystko przez okropne przeziębienie, które się do mnie przyczepiło :( Wracam do was jednak z recenzją kremu do twarzy, którego używam od pewnego czasu i który pokochałam.


Co mówi producent?
"Lumene odżywczy krem na dzień do skóry suchej to lekki krem nawilżający, którego działanie oparte jest na wyciągu z arktycznej bawełny,  będącej  delikatną, lecz równocześnie niezwykle żywotną rośliną występującą w Arktyce. Zawiera naturalne antyoksydanty, składniki nawilżające i minerały, dzięki czemu, charakteryzuje się wyjątkowo silnymi właściwościami nawilżającymi, wzmacniającymi i ochronnymi. Zawarta w składzie ekstremalnie czysta, arktyczna woda źródlana pozyskiwana z naturalnego źródła umiejscowionego  w okolicach koła podbiegunowego, dostarcza skórze niezbędnych minerałów oraz ułatwia wchłanianie substancji aktywnych zawartych w kremie. Formuła wzbogacona o masło Shea, olejek ze słodkich migdałów i alantoinę, sprawia, ze jest to krem idealny dla skóry suchej i wrażliwej. Zawiera 80% składników pochodzenia naturalnego."
Opakowanie i pojemność: miękka tubka, 50 ml
Cena: ok. 50 zł


Krem na dzień Lumene

Muszę wam przyznać, że naprawdę trudno jest mi znaleźć krem na dzień, który wywołałby u mnie efekt wow. Moja cera jest w dobrym stanie, dlatego też większość tego typu kremów po prostu ładnie ją nawilża i daje bazę pod makijaż. Zaciekawił mnie jednak, kiedy znalazłam go na stronie WizazSklep.pl i postanowiłam go wypróbować.W przypadku tego produktu naprawdę zauważyłam coś więcej.

Mimo, iż nie jest to cecha, którą producent by się chwalił, krem Lumene wchłania się do lekkiego matu. Nie należę do osób, które szukają pielęgnacji o wykończeniu matowym, dlatego też zdziwiło mnie jak bardzo odpowiada mi ta formuła. Nie zrozumcie mnie jednak źle - nie jest to krem matujący. Efekt jaki daje nie jest też typowym matem. Sprawia jednak, że po wchłonięciu jest na skórze niewidoczny i nie zostawia żadnej poświaty, nie odbija światła. Cecha ta jest na pewno pożądana u osób, które nie używają makijażu.
Kolejną cechą, która mnie zaskoczyła to pozostawienie skóry niesamowicie gładkiej. Krem ten działa lepiej niż niejedna baza pod makijaż. W połączeniu z wchłanianiem się do matu daje to naprawdę efekt wow. Skóra jest nawilżona i napięta.


Lekki, odżywczy krem na dzień Lumene

Sprawdźmy więc jeszcze skład tego cuda. Na pierwszym miejscu znajduje się woda, prawdopodobnie jest to arktyczna woda bogata w minerały, o której mówi producent. Tuż po wodzie znajdziemy mirystynian oktylododecylu, czyli natłuszczający i złuszczający emolient. Następnie mamy betainę, czyli pochodną gliceryny oraz samą glicerynę. Są to składniki bezpośrednio nawilżające skórę. Propanediol również nawilża cerę, jednocześnie zwiększając przenikanie innych substancji. Alkohol arachidylowy tworzy na powierzchni skóry film ochronny. Mimo, że jest alkoholem, to nie należy się go bać :) Dalej masło shea, olej ze słodkich migdałów, czyli to co najlepsze z natury. Następnie znajdziemy utwardzone glicerydy nasion palmy, które są emolientem, czyli tworzą warstwę ochronną i zapobiegają ucieczce wody z naskórka. Kolejne tłuste alkohole pełniące rolę emolientów to alkohol cetearylowy oraz behenylowy, ale tutaj również nie ma się czego bać, ponieważ chronią one naszą skórę. Kolejna pozycja w składzie to nordic cotton grass, czyli arktyczna bawełna, która ma silnie nawilżające i antyoksydacyjne działanie. W drugiej połowie składu mamy głównie substancje odpowiedzialne za formułę kremu, łagodzącą alantoinę czy silikon, który jest zapewne odpowiedzialny za uczucie wygładzenia skóry. 
Jedyne moje zastrzeżenie do kremu Lumene to opakowanie. Mimo, że używa się go wygodnie i jest dość higieniczne, część kremu zbiera się przy ujściu i zastyga. Uwielbiam kosmetyki z pompką i takiego rozwiązania mi tutaj brakuje.
Kolejna mniej istotna kwestia to zapach, jednak on bardzo przypadł mi do gustu. Pachnie tak, jak można się tego spodziewać, czyli bawełną. Nie jest to jednak zapach mocny i szybko się ulatnia.  Efekt pielęgnacyjny na skórze jednak pozostaje :)

Lekki, odżywczy krem na dzień od Lumene to moje pierwsze spotkanie z tą fińską marką, ale na pewno nie ostatnie. Czuję się naprawdę zachęcona by wypróbować więcej i mimo, iż możemy znaleźć wiele tańszych kremów, tutaj jakość zdecydowanie odpowiada cenie.


A wy znacie Lumene? Jakie są wasze ulubione produkty tej marki?



Post powstał we współpracy z WizazSklep.pl

Pamiętajcie o trwającym do czwartku konkursie urodzinowym!






Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

5 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam produktów tej marki :) Ale ostatnio coraz bardziej mnie interesują :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że warto mieć go na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie znam ich produktów i ten krem szczerze mówiąc jakoś mnie nie ciekawi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też wolę pompkę, ale poza tym krem wydają się ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej firmy, ale wiele dobrego czytałam o jej produktach.

    OdpowiedzUsuń