19 marca 2018

Dziwne gadżety kosmetyczne z Azji

Cześć Piękni! 
Pielęgnacja azjatycka i Azja sama w sobie skupia coraz większe rzesze fanów już od kilku lat. Wiecie zapewne, że jestem wielką fanką takiej filozofii dbania o skórę, jaką reprezentuje część Koreanek czy Japonek. Dlatego też ćwiczenia twarzy i masaże nie są mi obce. Nie stronię też od różnych urodowych ciekawostek, a dzisiaj przedstawię wam kilka gadżetów do dbania o urodę, które przyleciały do mnie prosto z Azji. 


Pamiętajcie, że to, co dla nas jest dziwne, niekoniecznie musi być bezużyteczne czy głupie. Niektóre akcesoria mogą wydawać się zupełnie z kosmosu, jednak spora część z nich naprawdę działa i jest stosowana przez azjatyckie fanki dbania o cerę. Przedstawię wam moje zdobycze :)



 

Skin Analyzer

O tym gadżecie opowiadałam na blogu już kilka razy, więc nie będę się powtarzać. Jeżeli jesteście ciekawi recenzji, to zapraszam tutaj. W skrócie powiem, że jest to przyrząd na baterie, który dokonuje pomiaru nawilżenia skóry. W zależności od modelu, mierzy również natłuszczenie, a wyniki możemy otrzymać w skali punktowej lub w procentach. Jest to bardzo prrzydatny gadżet i nawet, jeżeli przedstawiane wyniki nie są całkowicie zgodne z prawdą, zawsze mamy punkt odniesienia i możemy porównywać czy stan naszej cery polepsza się, czy też pogarsza.



Roller do twarzy


Jest to malutki i prosty w obsłudze gadżet, ale bardzo przydatny. Działa na tej samej zasadzie co rollery do ciała, z tym że ten ma rączkę :) Istnieją różne, droższe i tańsze wersje. Niektóre nawet wykonuje się ze specjalnych materiałów, jednak uważam że zwykły, plastikowy jest jak najbardziej w porządku. Najbardziej podoba mi się w nim to, że w dni kiedy nie mam siły ani ochoty na masaż czy ćwiczenia twarzy, mogę po prostu włączyć sobie filmik na Youtube i rolować twarz, dzięki czemu wciąż o nią dbam. Ja używam rollera na linii żuchwy, na policzkach (rolując z dołu w górę, by je podnieść) oraz pomiędzy brwiami, gdzie już w młodym wieku często tworzą się lwie zmarszczki (roller rozluźnia skurczone mięśnie, które z czasem coraz gorzej się rozkurczają i tworzą zmarszczki). Dla osób, które zastanawiają się jak wyszczuplić twarz takie rollery również świetnie się sprawdzą. Bardzo chętnie kupiłabym sobie jeszcze wersję z jedną rolką, aby łatwiej wykonywać masaż policzków :)



"Gryzak uśmiechu" 


Nazwę dla tego gadżetu wymyśliłam sobie sama, jednak dość dobrze opisuje ona ten przedmiot. Jest to wykonany z miękkiego materiału "gryzak", na którym zaciskamy zęby, wkładając uprzednio nasze kąciki ust w specjalne widełki. Jego zadaniem jest ćwiczenie mięśni policzków (możemy próbować zaciskać usta, a opór zmusi nasze mięśnie do większej pracy) oraz praca nad symetrycznym uśmiechem. Moje doświadczenia z gryzakiem były jednak raczej negatywne, więc nie polecam wam go kupować. Przede wszystkim, widełki mocno wbijają się w nasze usta i sprawiają ból, przez co nawet pozostawanie bez ruchu jest bardzo nieprzyjemne. Ważniejszą jednak kwestią jest fakt, że widełki unoszą nasze kąciki bardzo do góry w taki sposób, że skóra w pewnym miejscu po prostu się zagina. Wielokrotnie zauważyłam, że po wyjęciu tego dziwnego narzędzia na skórze pozostają lekkie linie w miejscach, które były zagięte. Oczywiście, po chwili wszystko wraca do normy, ale uważam, że przy dłuższym stosowaniu taki gadżet może pogłębiać lub nawet tworzyć zmarszczkę w tym miejscu.





Klips do zwężania nosa


Nie uważam mojego nosa za najzgrabniejszy i najpiękniejszy, chociaż nie sądzę też, że należałoby go zwężać czy w inny sposób zmieniać jego kształt. Mimo to, postanowiłam wypróbować klips, który ma za zadanie zmienić jego kształt. Muszę przyznać, że nie miałam motywacji do używania go, zwłaszcza że utrudnia on znacznie oddychanie i jest to lekko bolesne. Po kilkunastu próbach poddałam się, ponieważ jego noszenie jest na tyle niewygodne i niekomfortowe, że wolę pozostać przy moim naturalnym kształcie :)





Spieniacz

O spieniaczu po raz pierwszy przeczytałam na blogu Azjatyckiego Cukru, gdzie Basia opisywała modę panującą w Azji, czyli stosowanie specjalnych spieniaczy do produktów myjących. Jest to nic innego, jak plastikowa miseczka z ruchomą "przykrywką", którą za pomocą szybkich ruchów w górę i w dół możemy zmienić nasz żel czy piankę oczyszczającą w gęstą pianę. Piana ta rzekomo (prócz oczyszczenia skóry) pomaga zwęzić pory skóry. 
Muszę przyznać, że używałam spieniacza trochę ponad tydzień i nie zauważyłam właściwie żadnej zmiany, jeśli chodzi o szerokość porów. Możliwe, że wynika to ze zbyt krótkiego czasu użytkowania lub tworzenia niewłaściwej piany (jeżeli piana może być niewłaściwa). Stosowanie go sprawia jednak sporo problemów - przede wszystkim jest zbyt duży jak na ilość żelu, jaką używa się przy jednym myciu twarzy. Miałam spory problem, ponieważ często piana w ogóle nie chciała się ubijać. Czasem była też zbyt wodnista, jeśli dolałam zbyt dużo wody. Nic więc dziwnego, że spieniacz naturalnie poszedł w odstawkę. Więcej było z nim zachodu niż pożytku. Aktualnie używam szczoteczki sonicznej, która z racji swoich drgań również bardzo fajnie pieni kosmetyki myjące i myślę, że dzięki temu działa na podobnej zasadzie. I w jej przypadku naprawdę zauważyłam, że pory są węższe!



Usta do ćwiczeń


Muszę przyznać, że gadżet ten wygląda ciekawie i dziwnie, a jest to nic innego jak przedmiot pomagający nam ćwiczyć mięśnie policzków, dzięki czemu możemy zahamować proces ich opadania. Wkładamy nasze usta w przeznaczone do tego celu miejsce a następnie staramy się zacisnąć usta. Gumowy materiał ogranicza i utrudnia nasze ruchy, dzięki czemu musimy użyć w tym celu więcej siły. Muszę przyznać, że gadżet ten przypadł mi do gustu. Jego stosowanie jest łatwe, nie sprawia bólu i nie utrudnia funkcjonowania. Możemy ćwiczyć oglądając filmy czy wykonując cokolwiek, co nie angażuje naszej twarzy :)

Jak to ma miejsce przy wielu kwestiach związanych z Azją, również gadżety do dbania o urodę mogą nam się wydawać dziwne, niepotrzebne czy głupie. Według mnie jednak wiele z nich jest naprawdę pomysłowych i przydatnych, o ile tylko zaprojektowane są z głową :) Usta do ćwiczeń czy masażery na pewno zostaną ze mną na dłużej, bo mimo iż masaże i ćwiczenia mięśni twarzy możemy wykonywać bez żadnych gadżetów, te zdecydowanie uprzyjemniają i pomagają w ich ćwiczeniu.


Słyszeliście już o którymś z tych gadżetów? A może już ich używaliście?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

13 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o żadnym z tych gadżetów.

    OdpowiedzUsuń
  2. To urządzenie do pomiaru nawilżenia skóry wydaje się super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Prawdziwa siłownia dla twarzy!
    Miałam kiedyś spieniacz do mydła w płynie, używałabym go pewnie do dziś gdyby się nie popsuł ;))

    OdpowiedzUsuń
  4. czego to się nie wymyśli, ale taki spieniacz sama bym sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe gadżety, o paru słyszałam (np. tym na nos), a inne widzę po raz pierwszy. A podobny spieniacz mam, ale do mleka (w postaci metalowego garnka) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niezłe te gadżety potrafią wymyślić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedziałam ,że jest przyrząd co sprawdza poziom nawilżenia skóry :D jestem w szoku

    OdpowiedzUsuń
  8. spieniacz mam na liscie od dawna! ale cos nie moge sie zebrac zeby go zamowic

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja lubię spieniacze w formie siateczek, towarzyszą mi już praktycznie codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Roller do twarzy chętnie bym wypróbowała, mam nawet w planach zakup jakiegoś masażera do twarzy, ale chyba wezmę taki pojedynczy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gadżet służący do zwężenia nosa mocno mnie rozbawił 😀

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę kupić sobie roller do twarzy - wydaje się tani, łatwy w obsłudze i pomocny :).

    OdpowiedzUsuń
  13. O rany cóż to za narzędzia tortur ;D Ale rollerem do twarzy bym nie pogardziła ;)

    OdpowiedzUsuń