8 maja 2018

Jak ściągać lakiery hybrydowe z delikatnych paznokci?


Cześć Piękni! 
Nigdy zbytnio nie pisałam na blogu o paznokciach, jednak od pewnego czasu jestem wielką fanką hybryd i bardzo lubię ten rodzaj manicure. Dzisiaj chciałabym przedstawić wam problem, jaki na początku wiązał się u mnie z tym sposobem upiększania paznokci oraz w jaki sposób go rozwiązałam.

Jeżeli same wykonujecie sobie hybrydy, z pewnością wiecie jak krok po kroku należy to robić. Dzisiaj opowiem trochę na temat ostatniego punktu, jakim jest zdejmowanie manicure'u. Otóż przyjęło się, że lakiery hybrydowe należy ściągać z użyciem acetonu. Zwykle rekomenduje się, aby naruszyć warstwę topu ostrym pilnikiem, a następnie przyłożyć do paznokcia wacik nasączony acetonem, zawinąć całość folią aluminiową (lub zastosować specjalne folie z naklejonym wacikiem), odczekać kilka/kilkanaście minut, a następnie przy pomocy stripera usunąć resztki lakieru. Niestety, ale w przypadku moim oraz wielu innych osób, sposób ten nie działa. 




Z hybrydami polubiłam się od początku, jednak świadomość, że każde ściągnięcie lakieru bardzo je niszczy, przez co bardzo łatwo się łamią, bardzo mi przeszkadzała. Jestem osobą, która nakłada na paznokcie mało lakieru - tyle, ile to konieczne by uzyskać pełne krycie. Grubość moich paznokci po wykonaniu hybryd niewiele różni się od grubości paznokci pomalowanych zwykłym, tradycyjnym lakierem. Dlatego też moje paznokcie łamią się nawet, jeżeli są pomalowane. Oczywiście, mogłabym nakładać takie warstwy lakieru, aby paznokieć był zbyt twardy by się złamać. Osobiście uważam jednak, że wygląda to źle i nieestetycznie. Niedawno zaczęłam testować żele utwardzające, jednak jest to historia na inny post - być może kiedyś taki powstanie :)



Wiele osób winą za zniszczone paznokcie obarcza same lakiery hybrydowe, jednak zwykle to nie w nich leży problem, a właśnie w sposobie ściągania. W moim przypadku nawet kilkunastominutowe namaczanie w acetonie sprawia jedynie, że część lakieru lekko odchodzi. Resztę muszę na siłę skrobać striperem, przez co paznokieć okropnie się niszczy. Koleżanka podsunęła mi jednak pomysł, aby spiłowywać cały lakier pilnikiem, łącznie z bazą. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, jednak postanowiłam spróbować... i już nie wróciłam do acetonu. Oczywiście, warto uważać by za bardzo nie naruszać płytki naszego paznokcia, jednak moje paznokcie w końcu przestały się łamać. Są też zdecydowanie twardsze. Sposób ten zajmuje znacznie więcej czasu niż użycie acetonu, ale według mnie osoby ze zniszczonymi od skrobania lakieru paznokciami powinny dać mu szansę.





W ostatnim czasie popularnym gadżetem stały się specjalne frezarki do paznokci, których zasada działania również opiera się na piłowaniu. Sama nie miałam jeszcze okazji wypróbować takiego urządzenia, myślę jednak, że jest to ciekawa opcja. Oczywiście, warto najpierw nauczyć się posługiwać sprzętem tego typu, ponieważ nieumiejętne ręce mogą nim wyrządzić więcej szkody niż korzyści :)


Stosujecie lakiery hybrydowe? Jakie są wasze sposoby na usuwanie ich?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

11 komentarzy:

  1. Używam frezarki aceton jest okropny i strasznie wysusza skóre

    OdpowiedzUsuń
  2. Najczęściej stosuję jakiś zwykły zmywacz do paznokci. Zauważyłam, że sporo z nich daje radę i nawet nie trzeba się długo z tym męczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się przerzuciłam najpierw na pilniki, a teraz na frezarkę - ciągle uczę się posługiwania się nią szybko i wprawnie, ale i tak jest o niebo lepiej ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie zazwyczaj po 2-3 tyg "same" lekko odchodzą i w sumie wystarczy tylko to oderwać. Czasem ze szkodą lekką dla paznokcia niestety.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, właśnie będę za tydzień ściągać hybrydę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja różnie ściągam, choć właśnie piłowaniem też mi się zdarza. Mam ochotę na taką frezarkę, ale nie wiem, którą wybrać :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Od niedawna stosuję lakiery hybrydowe. Największą ich wadą jest ich ściągnięcie. Nie próbowałam tego sposobu z piłowaniem całości;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie właśnie ściąganie hybryd zawsze przerażało :D Piłowania we własnym wykonaniu bym się bała, bo znając życie, spiłowałabym też płytkę z rozpędu :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Z frezarki nigdy nie korzystałam ale używam lakierów hybrydowych. Trochę czasu zajmuje ich ściągnięcie ale jakoś daję radę :)

    OdpowiedzUsuń