20 sierpnia 2017

Swallow Makeup Tutorial


Cześć Piękni! 
Ostatnio dopadła mnie makijażowa wena, w związku z czym w najbliższym czasie możecie spodziewać się więcej propozycji makeup'ów. Dzisiejsza propozycja jest dla osób, które lubią nosić kreski i chciałyby z nimi trochę poeksperymentować. Makijaż w podobnym stylu widziałam już m.in u Katosu. Zapraszam na tutorial!


1. Jak zwykle, przygotowuję powiekę oraz brwi. Brwi podkreśliłam zestawem cieni do brwi Gosh, natomiast na powiekę nałożyłam kamuflaż w płynie Catrice, który przypudrowałam.



2. Na powiekę nakładam jasny brąz z palety Zoeva Cocoa Blend. Ten sam cień blenduję w załamaniu. W zewnętrzne V nakładam ciemniejszy, ciepły brąz z tej samej palety.



3. Czarnym cieniem z tej samej palety rysuję kreskę, jednak jest to właściwie sama jaskółka. Całość ma wyglądać tak, aby na otwartym oku podczas patrzenia na wprost widoczna była jaskółka, natomiast sama kreska powinna obejmować całą widoczną część powieki ruchomej i gładko zanikać.



4. Niestety, ale wykonując ten makijaż pokusiłam się o dodanie złotej kreski, która przy mojej budowie oka wyglądała bardzo źle. Z tego powodu zmyłam makijaż i wykonałam go jeszcze raz, dlatego kształt kreski różni się od tego na poprzednim zdjęciu :) Jaskółkę podkreśliłam żelowym eyelinerem od Pierre Rene. Na dolną powiekę powędrował natomiast błyszczący brąz z palety Cocoa Blend.



5. Aby rozświetlić wewnętrzny kącik, wymieszałam złoty cień Maybelline ... z Duraline, dzięki czemu uzyskałam lepszą trwałość. Na linię wodną powędrował ten sam eyeliner, którym podkreśliłam jaskółkę.



6. Zapomniałam zrobić zdjęcia po wytuszowaniu rzęs, dlatego możecie zobaczyć efekt całościowy - po wytuszowaniu oraz doklejeniu Demi Wispies od Ardell :) 



Co myślicie o takiej nietypowej kresce? Jak wam się podoba mój makijaż?


Pamiętajcie, że dziś jest ostatni dzień konkursu!




 
Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

13 sierpnia 2017

Makijaż w stylu azjatyckim

Cześć Piękni! 
Pomysł na dzisiejszy post krążył po mojej głowie już od dawna, właściwie chyba od początku istnienia bloga. Nigdy jednak nie mogłam się zebrać, zawsze szukając pomysłów na makijaże do postów wybierałam coś innego... W końcu jednak nadszedł ten moment i postanowiłam zmierzyć się z makijażem mocno inspirowanym trendami koreańskimi oraz japońskimi.

Z góry chciałabym powiedzieć, że o ile z kwestią pielęgnacji azjatyckiej jestem dość mocno zaznajomiona, z makijażem jest trochę gorzej. Wiem jaki rodzaj makijażu preferowany jest w krajach Azji Wschodniej oraz znam niektóre trendy jakie w owych krajach występują. Trendy jednak pojawiają się i znikają, dlatego istnieje możliwość, że część technik uwzględnionych w moim makijażu jest już pase ;) Przygotowując się do jego wykonania korzystałam z obejrzanych filmów na Youtube, zdjęć oraz artykułów (głównie Azjatyckiego Cukru). Wybaczcie mi jakość zdjęć, jednak wykonywałam je telefonem i bez lampy :(



Tak, wiem że prawdopodobnie nie wyglądam w tym makijażu najkorzystniej (znajomi już mnie o tym poinformowali :D), jednak nie o to w tym wszystkim chodzi. Moje typowo europejskie rysy nie były ułatwieniem, zwłaszcza nos (teraz już rozumiem, dlaczego w mandze czy anime Europejczycy zwykle mają wielkie nosy). Miała to być jednak zabawa oraz możliwość przedstawienia azjatyckich technik makijażowych osobom, które nie mają świadomości jak to wygląda. Dla mnie dużym zaskoczeniem był fakt, że w Azji ideały piękna różnią się od tych zachodnich. W Europie czy Ameryce makijaż ma być seksowny i kobiecy. Stawiamy na mocno wyrysowane brwi, podkreślone oczy oraz usta, wykonturowaną twarz. W Japonii czy Korei natomiast kobiety stawiają na dziewczęcy wygląd - gładką, błyszczącą cerę (żadnego matu!), róż na policzkach, delikatnie podkreśloną centralną część ust czy oczy podkreślone kreską opadającą w dół, która uznawana jest za uroczą.


Makijaż, który wykonałam jest wersją dzienną i delikatną. Uznałam, że nie ma sensu pakować wszystkich znanych mi technik do jednego makeup'u. Myślę, że wiele dziewczyn w Azji wybiera właśnie taką opcję, jaką wam dzisiaj przedstawię. Największym problemem były dla mnie brwi. Budowa czaszki, a konkretnie twarzy u Azjatów jest odmienna od europejskiej, przez co nasze brwi wyginają się w zdecydowanie większy łuk. Na zdjęciach i filmach zauważyłam, że u Azjatek dolna krawędź brwi jest prosta, załamanie występuje dopiero przy górnej krawędzi. Wydaje mi się, że moje brwi powinnam wystylizować na bardziej proste, ponieważ uzyskałam efekt trochę rodem ze Star Treka :D Miałam też ogromny problem aby ukryć włoski rosnące poniżej namalowanego przeze mnie kształtu - na zdjęciu zostały one usunięte komputerowo :)
Jeśli chodzi o makijaż oczu, na całą powiekę, aż do łuku brwiowego nałożyłam cień do brwi Annabelle Minerals w odcieniu Vanilla, a następnie na powiekę ruchomą dołożyłam szampański cień z palety Au Naturel od Sleeka. Kolejno żelowym eyelinerem Pierre Rene narysowałam delikatną kreskę wyciągając ją lekko, a rzęsy podkręciłam i wytuszowałam maskarą  Pierre Rene Silicone Volume. Mimo iż do zdjęć zawsze doklejam rzęsy, tym razem postanowiłam tego nie robić. Wykonałam za to trik mający powiększyć i uwydatnić moje dolne powieki. Efekt ten nazywa się puffy eyes, a aby go osiągnąć, wystarczy szaro-brązowym cieniem emitującym cień narysować linię pod dolną powieką a następnie lekko ją rozetrzeć. 



Na twarz nałożyłam krem BB z It's Skin, o którym możecie przeczytać tutaj (klik). Postanowiłam nie nakładać na niego pudru. Pod oczami znalazł się kamuflaż w płynie Catrice, który ze względu na wchodzenie w zmarszczki musiałam utrwalić. Nie konturowałam twarzy, zdecydowałam się jedynie na róż Celia w odcieniu 03 (o różach tych pisałam tutaj), jednak mimo że specjalnie nałożyłam go więcej, niezbyt widać go na zdjęciach. Nałożyłam również rozświetlacz z zestawu do konturowania Makeup Revolution Ultra Scoulpt & Contour Kit (pisałam o nim tutaj). Próbowałam też delikatnie wyszczuplić nos bronzerem z tego zestawu pomieszanym z szarym cieniem, jednak wydaje mi się, że mój nos wciąż jest elementem burzącym azjatycki "klimat". Na usta najpierw nałożyłam korektor, a następnie na sam środek nałożyłam pomadkę Estee Lauder Pure Color w kolorze 26 Nectarine, którą delikatnie roztarłam. Na zdjęciach gradient wygląda gorzej niż w rzeczywistości.
Aby bardziej wpasować się w azjatycki klimat, postanowiłam ułożyć grzywkę na prosto (wiem, że jest przydługa i krzywo obcięta, ale na co dzień noszę ją inaczej :)) Z braku peruki oraz kolorowych soczewek w programie graficznym przyciemniłam również włosy i zmieniłam kolor oczu. Pokusiłam się również na delikatne przerobienie linii żuchwy - w Azji idealny kształt twarzy to odwrócony trójkąt, a co za tym idzie - żuchwa powinna układać się w literę V. Moja żuchwa naturalnie jest w takim kształcie, jednak trochę ją podrasowałam :) Poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały zdjęcia przed przerobieniem.



Lubicie czasem pobawić się i stworzyć mniej typowe makijaże? Jak podoba wam się moja azjatycka wersja? 



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

6 sierpnia 2017

Zestaw pielęgnacyjny do włosów Dermena Hair | Recenzja

Cześć Piękni! 
Lato w pełni, a co za tym idzie - nasza skóra czy włosy często cierpią przez działanie promieni słonecznych czy na przykład klimatyzacji. Dzisiaj przedstawię wam więc dwa produkty, które mają zadbać o włosy słabe, suche i zniszczone nie tylko z powodu lata, ale również wielu innych czynników.