26 kwietnia 2018

Nyx Ultimate Shadow Palette Brights | Recenzja

Cześć Piękni! 
Uwielbiam makijaż oczu i to do niego zawsze przykładam najwięcej starań. Nic więc dziwnego, że to właśnie cienie są moimi ulubionymi kosmetykami i mogłabym kupować je na kilogramy. Na szczęście mam w sobie resztki zdrowego rozsądku i odkąd ilość posiadanych przeze mnie cieni przekroczyła granice normy, dałam sobie szlaban. Czasem jednak trzeba złamać zasady, zwłaszcza gdy zgarniamy -70% na zakupy dzięki udziałowi w konkursie Nyx ;)

Co mówi producent?
"Ultimate Shadow Palette to profesjonalna paleta z 16 odcieniami mocno napigmentowanych cieni do powiek. Dostępna w czterech zestawach kolorystycznych, z których każdy oferuje bogate, aksamitne tekstury i olśniewające wykończenia – od matowych przez satynowe, błyszczące oraz metaliczne."
Ilość cieni: 16
Gramatura: 0,83 g
Cena: 85 zł



Miłość do tej palety kwitła we mnie jeszcze wiele miesięcy przed zakupem, kiedy pojawiła się ona w szafie Nyx w Douglasie, w którym wtedy pracowałam. Po szybkich oględzinach razem z innymi dziewczynami doszłyśmy do wniosku, że paleta jest naprawdę fajna. Już cienie nakładane solo były bardzo intensywne, nie mówiąc o tym jak wyglądały na białej bazie. Cierpiąc jednak na nadmiar cieni, których bardzo nie lubię wyrzucać, postanowiłam dać sobie spokój. 
Okazja do zakupu nadarzyła się jednak kiedy dostałam od Nyxa zniżkę -70% na cały asortyment. Oczywistym dla mnie było, że jest to must have, który musi do mnie trafić. Tak też się stało. Paleta zawiera kolory niestandardowe: czerwienie, zielenie, niebieskości i fiolety. Jest więc idealna do tworzenia wszystkich artystycznych czy letnich makijaży, ale świetnie wpisuje się również w panującą ciągle modę na ciepłe, czerwonopomarańczowe makijaże. Często używam jej więc w codziennych i wieczorowych makeupach. 





Kwestię przydatności mamy już omówioną, przejdźmy więc do jakości. Często przecież okazuje się, że cienie, z których tworzone są przepiękne swatche, na oku wyglądają źle, kiepsko się rozcierają albo zlewają w jedną plamę. Tutaj jednak pierwsze wrażenie nie było mylące, a cienie Nyx to naprawdę cudo. Bardzo łatwo się blendują, nie zostawiają brzydkich plam, każdy odcień jest ładnie widoczny na oku. Bardzo lubię łączyć je z ciepłymi brązami z palety Cocoa Blend od Zoevy, jeżeli chcę by makijaż był bardziej stonowany. Recenzję palety Zoeva znajdziecie tutaj.
Trwałość Nyx Brights jest świetna - nawet po wielu godzinach makijaż wygląda ładnie i estetycznie. Często mam problem z rolowaniem się cieni w załamaniu powieki, co wynika z mojej budowy oka, jednak tutaj nic takiego się nie dzieje. Makijaż pozostaje w niezmienionym stanie przez wiele godzin. Na cienie nakładałam również brokaty Nyx i na tym polu nie spotkałam się z żadnym problemem.
Jeśli chodzi o wykończenie, mamy tutaj do czynienia w większości z cieniami matowymi. 6 odcieni zawiera wyraźnie widoczne drobinki, natomiast jeden (fiolet) posiada ich mniejszą ilość. Musze jednak przyznać, że na oku drobinki te właściwie nie są widoczne, a cienie wyglądają jak maty. Jeżeli połączymy je z innymi matowymi odcieniami, drobinek nie widać wcale. Dla mnie jest to zaleta, ponieważ nie potrzebuję błyszczącej żółci czy zieleni a preferuję właśnie matowe wykończenie w przypadku tak intensywnych kolorów.



Na koniec opowiem jeszcze o opakowaniu palety. W ostatnim czasie modne stały się lekkie opakowania tekturowe, tutaj mamy jednak czarny plastik z przezroczystym okienkiem. Paleta ma dość niestandardowe wymiary, ponieważ jest grubsza od innych oraz ma kształt kwadratu. Dla mnie nie jest to ani wada, ani zaleta, jednak warto mieć to na uwadze, jeśli np. dużo podróżujecie.

Miłość do Ultimate Shadow Palette Brights od Nyx była miłością od pierwszego wejrzenia, jednak na pierwszym wejrzeniu się nie zawiodłam. Uważam, że jest to paleta naprawdę świetna, a cena, choć dość wysoka, nie jest wygórowana jeśli spojrzymy na ilość cieni oraz ich jakość.

Znacie paletę Nyx Ultimate Brights? A może macie inne cienie Nyxa?



PS. W najbliższym czasie skontaktuję się ze zwycięzcami konkursu, a w następnym poście ogłoszę oficjalnie kto wygrał :)




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

17 kwietnia 2018

Holika Holika Shimmering Petit BB | Recenzja

Holika Holika
Cześć Piękni! 
Jak już wiecie, jestem wielką fanką azjatyckiej pielęgnacji. W kwestiach makijażowych preferuję, co prawda, trendy zachodnie, jednak azjatyckimi kosmetykami kolorowymi, które uwielbiam, są niewątpliwie kremy bb. Dzisiaj jedna z tańszych opcji na rynku, jednak tańsze nie znaczy gorsze :)

Co mówi producent?

"Rozświetlający krem BB, który nada cerze blasku. Posiada także właściwości wybielające, nawilżające i odżywcze. Dzięki wysokiemu filtrowi zabezpiecza skórę przed działaniem promieni słonecznych. Kryje wszelkie niedoskonałości."
Cena i pojemność: ok. 35 zł za 30 ml
Opakowanie: tubka do wyciskania
Gama kolorystyczna: jeden odcień
Wysokość filtra: SPF 45 PA+++
Mój typ cery: przetłuszczająca się w strefie T, sucha w pozostałych częściach

Kremem BB, którego używałam do tej pory był Babyface Moisture od It's Skin. Jego recenzję przeczytać możecie tutaj. Kiedy go zużyłam, postanowiłam wypróbować coś innego, a mój wybór padł na krem Holiki z racji całkiem pozytywnych opinii oraz niskiej ceny.
Mimo, iż krem ma w nazwie "shimmering", nie nazwałabym go kremem rozświetlającym. Jego formuła jest nawet mniej błyszcząca niż Babyface. Dla mnie jest to właściwie zaleta, ponieważ już trochę znudziła mi się ta "mokra" formuła. Dzięki temu krem jest też bardziej trwały, chociaż oczywiście do long lasting dużo mu brakuje. Wykończenie nazwałabym jednak satynowym i bardzo komfortowym, a przy okazji ładnie wyglądającym na skórze.
BB występuje tylko w jednym kolorze i jak przystało na kosmetyk azjatycki, bardzo jasnym. Dla mnie jest to tylko zaleta, ponieważ wśród podkładów zachodnich bardzo trudno mi znaleźć wystarczająco jasne odcienie. Odcień kremu wpada bardziej w żółte tony, choć jest lekko ziemisty. Z moich informacji wynika, że inne kremy BB z serii Petit są jaśniejsze, ale również bardziej wpadające w róż. Być może kiedyś wypróbuję jakiś inny krem z tej serii, a wtedy będę mogła je porównać. Jeśli chodzi o wersję Shimmering, kolor nieznacznie zmienia się po kilku minutach od nałożenia - staje się trochę ciemniejszy i uwidaczniają się żółte tony.


Shimmering Petit BB swatch
Przejdźmy jednak do rzeczy najważniejszej, czyli działania. Krem bb aplikuje się bardzo łatwo, ja używam w tym celu gąbeczki. Muszę przyznać, że w przypadku pędzla łatwiej jest o powstawanie smug, wtedy najlepiej jest "doklepać" kosmetyk palcami. Shimmering Petit polubił się z wszystkimi innymi kosmetykami, jakich użyłam pod czy na niego. Nic się nigdy nie zważyło ani nie zrolowało. Zarówno bronzery jak i róże dobrze z nim współpracują. Trwałość, jak już wspomniałam, jest w porządku jak na krem bb, choć nie ma co oczekiwać cudów. Należę do osób, które nie dotykają twarzy w ciągu dnia, dlatego też nie mam żadnego problemu ze ścieraniem się. Oczywiście, jeśli użyjecie np. chusteczki higienicznej, nie oszczędzi ona kremu i w waszym makijażu powstanie dziura.
Ogromną zaletą jest dla mnie zawsze wysoki filtr. W tym przypadku jest to SPF 45 oraz PA+++, czyli bardzo wysoka ochrona przeciwsłoneczna. Dlaczego warto chronić się przed słońcem, również zimą, pisałam tutaj. Należy jednak pamiętać, że tak wysoką ochronę uzyskamy dopiero po nałożeniu na twarz ogromnej ilości kosmetyku, dlatego filtry najlepiej nakładać warstwowo, np. krem na dzień z filtrem, podkład z filtrem i puder z filtrem :)
Prześledźmy jeszcze skład, żeby przekonać się czy krem rzeczywiście jest tak odżywczy, jak zapewnia producent. Oczywiście znajdziemy w nim mnóstwo silikonów, które wygładzają skórę i mnie osobiście ich obecność zupełnie nie przeszkadza. Funkcję filtra przeciwsłonecznego pełni popularny dwutlenek tytanu. Jeśli chodzi o substancje stricte odżywcze, to dopiero na końcu znajdziemy ekstrakt lawendowy, z białej lilii, róży wielokwiatowej i lilaka. Na ostatniej pozycji składu znajduje się proszek perłowy, który ma zapewne odpowiadać za właściwości rozświetlające kremu. Według mnie to trochę za mało by nazwać produkt odżywczym, zwłaszcza kiedy owe substancje odżywcze znajdują się w składzie dalej niż konserwanty. Nie kupiłam jednak tego produktu w celach pielęgnacyjnych i nie działa on na nią negatywnie, dlatego mogę mu to wybaczyć.


Holika Shimmering Petit BB

Shimmering Petit BB to krem, z którym naprawdę bardzo się polubiłam. Bardzo podoba mi się jego satynowe wykończenie, jasny kolor oraz to, jak ładnie wygląda na twarzy. Oczywiście, nie wytrzyma ekstremalnych sytuacji, jednak nie takie jest jego przeznaczenie. Jeżeli o mnie chodzi, zdecydowanie kupiłabym go jeszcze raz :)

Używacie azjatyckich kremów BB? Które lubicie najbardziej?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

12 kwietnia 2018

Kosmetyki dla cery dojrzałej Dermena + Urodziny bloga!

cera dojrzała
Cześć Piękni! 
Jeśli czytacie mojego bloga regularnie, to marki Dermena nie muszę wam przedstawiać. Pisałam już o niej w kontekście pielęgnacji włosów (klik), recenzowałam też ich produkty dla cery suchej i odwodnionej (klik). Dzisiaj czas na test kolejnej serii do pielęgnacji skóry, tym razem na tapet bierzemy kosmetyki dla cery dojrzałej. Dodatkowo jest to dzień wyjątkowy, ponieważ blog skończył dzisiaj trzy lata!

8 kwietnia 2018

Lekki, odżywczy krem na dzień Lumene | Recenzja

Lekki, odżywczy krem na dzień Lumene
Cześć Piękni! 
Dość długo mnie tutaj nie było, ale wszystko przez okropne przeziębienie, które się do mnie przyczepiło :( Wracam do was jednak z recenzją kremu do twarzy, którego używam od pewnego czasu i który pokochałam.


25 marca 2018

Szczoteczka soniczna - nowy poziom oczyszczania

Szczoteczka soniczna
Cześć Piękni! 
Szczoteczki soniczne w ciągu kilku ostatnich lat stały się bardzo popularne, zwłaszcza wśród środowiska blogerskiego. Sama raz na jakiś czas zastanawiałam się czy nie sprawić sobie takowej, jednak skutecznie odstraszały mnie ceny najpopularniejszych modeli oraz niepewność czy taka forma oczyszczania w ogóle się u mnie sprawdzi. Nadszedł jednak dzień, kiedy szczoteczka soniczna wpadła również w moje ręce.


19 marca 2018

Dziwne gadżety kosmetyczne z Azji

Cześć Piękni! 
Pielęgnacja azjatycka i Azja sama w sobie skupia coraz większe rzesze fanów już od kilku lat. Wiecie zapewne, że jestem wielką fanką takiej filozofii dbania o skórę, jaką reprezentuje część Koreanek czy Japonek. Dlatego też ćwiczenia twarzy i masaże nie są mi obce. Nie stronię też od różnych urodowych ciekawostek, a dzisiaj przedstawię wam kilka gadżetów do dbania o urodę, które przyleciały do mnie prosto z Azji. 


14 marca 2018

Collection Lasting Perfection Concealer | Recenzja

Lasting Perfection
Cześć Piękni! 
Korektor Collection Lasting Perfection lata swojej świetności ma już chyba za sobą. Sama używałam go jakiś czas temu i wspominałam go bardzo dobrze, dlatego też postanowiłam kupić go po raz kolejny i sprawdzić, czy mój zachwyt był uzasadniony, czy wręcz przeciwnie.