11 czerwca 2017

Azjatycki sposób na osiągnięcie gładkiej, nieskazitelnej cery? | Babyface BB Cream od It's Skin

Cześć Piękni! 
Azjatyckie kremy BB chyba już na dobre zadomowiły się w naszych kosmetyczkach i sercach. Aż dziwne, że ja swój pierwszy tego typu kosmetyk kupiłam całkiem niedawno. Szybko jednak nadrabiam zaległości i mam dla was dzisiaj recenzję słodkiego i uroczego kremu od It's Skin o jakże zachęcającej nazwie Babyface.

Muszę przyznać, że dotąd nie czułam wielkiej potrzeby aby testować azjatyckie kremy BB. Od zachodnich trzymam się z daleka, bo jak wiemy, zwykle są to po prostu lekkie podkłady, które obok kremu nawet nie stały. W przypadku japońskich czy koreańskich kosmetyków liczy się coś więcej niż makijażowe właściwości produktu. Jednak nawet ten fakt nie był dla mnie zbyt przekonywujący. Wolałam osobno nakładać krem i osobno podkład. Wszystko zmieniło się, kiedy zaczęłam szukać filtra do twarzy, który będzie posiadał nie tylko SPF, ale również określoną ochronę przeciw UVA. Wśród kosmetyków zachodnich nie znalazłam jeszcze kremu, który byłby w rozsądnej cenie, a jednocześnie informacja na opakowaniu wprost mówiłaby jak wysoka jest ochrona przed promieniami UVA. Jedynymi produktami, które spełniały kryterium ceny i filtra, zostały azjatyckie kremy BB. Postanowiłam więc spróbować. Krem Babyface można nabyć w dwóch wersjach - dla skóry suchej oraz tłustej.


Co mówi producent? 
"Aksamitny nawilżający krem BB przeznaczony do cery normalnej i suchej. 
Starannie opracowana formuła zawiera składniki o intensywnie nawilżającym działaniu (m.in. kwas hialuronowy, skwalan oraz olej z nasion baobabu), dzięki czemu krem pozwala uzupełnić niedobory nawilżenia. W efekcie skóra jest pełna blasku, jedwabista w dotyku oraz perfekcyjnie wygładzona.
Krem posiada lekką, ale kryjącą formułę, dzięki czemu nie tylko znakomicie ujednolica koloryt cery, ale również pomaga ukryć przebarwienia oraz drobne niedoskonałości."
Cena i pojemność: ok. 39 zł / 30 ml
Opakowanie: Wyciskana tubka 
Gama kolorystyczna: 1 odcień (a przynajmniej na polskich stronach)
Wysokość filtra: każdy sklep podaje inaczej... Jedne, że SPF36 PA++, inne że SPF26 PA++, natomiast informacja na opakowaniu mówi o... SPF30 PA++
Mój typ cerymieszana - przetłuszcza się na czole i nosie, w pozostałych miejscach sucha



Moja opinia:

Zacznę dość nietypowo - od koloru. Muszę przyznać, że bardzo nie lubię kiedy podkład występuje w niewielkiej ilości kolorów. Widząc, że firma ma w swojej ofercie podkład w trzech kolorach, od razu odpuszczam, bo wiem że i tak nie znajdę tam nic dla siebie. Tak jest jednak w przypadku marek zachodnich. Zamawiając krem BB od It's Skin lekko martwiłam się o kolor. Nie spodziewałam się, że może być zbyt ciemny, ale co jeśli będzie zbyt jasny? W końcu Azjatki słyną z porcelanowej cery. Na szczęście okazało się, że jasność jest w sam raz. BB ma natomiast trochę zbyt chłodną tonację jak dla mnie - osoby o bardzo żółtych tonach. Mogłabym dodawać do niego żółty pigment o czym nawet myślałam, jednak lenistwo zwykle bierze górę i tego nie robię, a mimo wszystko całość wygląda dobrze. Produkt lekko ciemnieje, jednak jest to różnica ok. pół tonu, więc nie ma się czym przejmować. W kwestiach estetycznych warto jeszcze wspomnieć, że krem ma bardzo przyjemny zapach :)
Krema bardzo fajną konsystencję. Nie jest ani zbyt płynny, ani też zbyt gęsty. Zaskoczyło mnie w nim natomiast krycie, które określiłabym jako średnieSpodziewałam się bardzo delikatnego poziomu krycia, jednak nie uważam tego za wadę. Kosmetyk zwykle rozprowadzam palcami, czasem zdarzy się również gąbką lub pędzlem. Dobrze zgrywa się ze skórą, ładnie na niej wygląda. Jego wykończenie jest... myślę że znajduje się gdzieś pomiędzy satynowym a błyszczącym. Krem zupełnie nie zastyga, przez co dość często zdarza się, że przetarcie skóry rękawem kończy się brudną bluzką. Na twarzy jednak nie tworzą się dziury. BB schodzi w bardzo ładny i naturalny sposób.
Jak dotąd wszystko przedstawia się bardzo fajnie, jednak nie ma produktu bez wad i tak jest też w tym przypadku. Niestety, ale z niektórymi kosmetykami makijażowymi produkt się po prostu nie lubi. Odkryłam to podczas pudrowania twarzy. Zwykle nie pudruję całej twarzy, a jedynie obszar pod oczami, czoło i nos. Używając niektórych pudrów zauważam, że w pewnych miejscach robi się lekkie ciastko lub wręcz krem się ściera. Ten drugi efekt szczególnie zauważyć można podczas nakładania bronzera. Nie przy każdym produkcie tak się dzieje, jednak zdarzało się, że BB ewidentnie ścierał się podczas konturowania twarzy.
Jak jest z trwałością kremu It's Skin? Jestem zadowolona. Nie jest to produkt długotrwały, ma tendencję do ścierania się, jednak zazwyczaj nie dotykam twarzy po wykonaniu makijażu, więc problem ten dotyczy mnie w niewielkim stopniu. Jeżeli nie pocieramy ani nie dotykamy skóry, powinien wytrzymać cały dzień bez większych problemów. Czasem jedynie lekko schodzi z płatków nosa. Jego trwałość należy traktować tak, jak w przypadku wszelkich podkładów rozświetlających.

Według mnie Babyface jest naprawdę fajnym kosmetykiem w dobrej cenie i jeżeli szukacie tańszego azjatyckiego kremu BB to z czystym sumieniem mogę go wam polecić. Nie jest idealny, jednak należy pamiętać, że niektóre jego cechy związane są zapewne z azjatycką kulturą kosmetyczno-urodową (na przykład niezastygająca, lekka formuła jest czymś popularnym i pożądanym w Azji, ponieważ nie wysusza cery). Niestety, nie można go chyba nigdzie zobaczyć i wypróbować stacjonarnie, jednak nawet w przypadku nietrafionego koloru możemy wesprzeć się rozjaśniającym/przyciemniającym mixerem lub pigmentami do zmiany tonacji kremu. Chciałabym wypróbować więcej tego typu kremów, aby mieć większe porównanie i z pewnością dam wam znać, kiedy przetestuję kolejny krem BB.

Znacie ten produkt? Używacie azjatyckich kremów BB?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

4 czerwca 2017

Meet Beauty Conference III | Relacja + WYNIKI KONKURSU!

Cześć Piękni! 
W ostatni weekend nie było najnowszego posta, ponieważ niestety dopadła mnie choroba :( Wracam już jednak w pełni sił i opowiem wam dziś o wydarzeniu, które miało miejsce dwa tygodnie temu. Spędziłam bardzo intensywny weekend biorąc udział w trzeciej już edycji Meet Beauty. W tym roku konferencja była połączona z targami kosmetyczno-fryzjerskimi Beauty Days. Tak jak po poprzednich edycjach, napisałam dla was podsumowanie obu wydarzeń. Z pewnością pomoże ono osobom, które jeszcze nie były na MB czy targach ale zastanawiają się czy zgłosić się do nich w przyszłości :)


21 maja 2017

Naturalne znaczy... lepsze?

Cześć Piękni! 
Od dłuższego czasu możemy zaobserwować na świecie modę na slow life, zdrowy styl życia czy bycie eko. Jedną z takich "mód" czy tendencji jest również moda na kosmetyki naturalne. Wydawać by się mogło, że to, co dała nam natura powinno w zupełności wystarczyć nam do życia a ingerencja w naturę i tworzenie syntetycznych substancji nie może być dla nas dobre. Dzisiaj chciałabym z wami na ten temat porozmawiać.


14 maja 2017

7 urodowych grzechów głównych | TAG

Cześć Piękni! 
Dzisiaj mam dla was coś o lekkiej i przyjemnej tematyce, a mianowicie TAG znany już wam pewnie dobrze z innych blogów czy też kanałów na YT. Muszę przyznać, że jestem ostatnio bardzo zabiegana ze względu na studia i pracę, dlatego też czas na chwilę oddechu.


8 maja 2017

Własnoręcznie robione kremy? | Zrób sobie krem

Cześć Piękni! 
Pamiętam jak pewien czas temu w sieci pojawił się swego rodzaju boom na własnoręcznie robione kosmetyki. Mam jednak na myśli nie toniki czy maski z dostępnych w domu produktów, a pełnoprawne kremy wykonywane z "profesjonalnych" składników, które kupujemy w gotowym zestawie i przygotowujemy. Ja dotąd robiłam tylko proste sera z wit. C oraz glukonolaktonem, jednak uznałam, że chciałabym spróbować. W końcu robiąc krem samodzielnie wiemy dokładnie co i w jakiej ilości się w nim znajduje, a to duża przewaga nad gotowymi kosmetykami. 


30 kwietnia 2017

Jakie filtry stosować, aby chroniły przed starzeniem skóry? Kilka słów o UVA i UVB.

Cześć Piękni!
Od pewnego czasu zauważam pozytywną zmianę w świadomości Polek odnośnie korzystania ze słońca oraz chronienia się przed nim. Wiele dziewczyn (chłopaków również!) stara się uchronić swoją skórę przed niszczącym działaniem promieni UV czy to poprzez stosowanie filtrów, czy też zwyczajnie unikając słońca. Dzisiaj chciałabym poruszyć temat używania filtrów, ponieważ zauważyłam, że większość osób nie zdaje sobie sprawy, że większość dostępnych na sklepowych półkach kosmetyków chroni nas tylko częściowo, nawet jeśli wyposażone są w filtr SPF 50. Częściowo pisałam już o tym w poście "Dlaczego się nie opalam?" (klik), jednak uważam, że niedostatecznie rozwinęłam ten temat.


24 kwietnia 2017

Gąbka lepsza od Beauty Blendera? | Blend it!

Cześć Piękni! 
W święta postanowiłam odpocząć również od blogowania, jednak wracam pełna zapału i pomysłów z nowym postem. Dzisiaj opowiem wam o produkcie, który w ciągu bardzo krótkiego czasu stał się hitem w blogosferze. Pojawiły się również opinie, jakoby był lepszy nawet od swojego pierwowzoru, czyli kultowego Beauty Blendera.