30 lipca 2017

Moje ulubione gadżety kosmetyczne

Cześć Piękni! 

W ostatnich latach na rynku wręcz zaroiło się od ciekawych gadżetów kosmetycznych, które uprzyjemniają nam dbanie o urodę czy makijaż. Ostatnio zdałam sobie sprawię, że całkiem sporo z nich to moi niekwestionowani ulubieńcy bez których nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki, mimo że na co dzień nie zwracam na nie większej uwagi. 




Zalotka MAC Half Lash Curler

Zalotka nie jest ani nowym wynalazkiem, ani też nieprawdopodobnie wymyślnym i innowacyjnym. Wariacji w tym temacie było już sporo. Mamy zalotki tradycyjne, małe, bez boków czy też podgrzewane. Ja skupię się jednak na tych małych, bo do nich należy mój ulubieniec. Usłyszałam o niej u Red Lipstick Monster już kilka lat temu, ale dopiero niedawno postanowiłam przekonać się na własnych rzęsach czy rzeczywiście jest taka dobra. I wiecie co? Jest świetna. Moje rzęsy są długie i dosyć podkręcone, więc niewiele im trzeba. Mimo to zawsze denerwowało mnie, że klasyczna zalotka jest zbyt duża i nie mogę precyzyjnie podkreślić moich rzęs dokładnie tam, gdzie chcę. Z zalotką MAC ten problem zniknął, a jeżeli użyjemy więcej siły, podkręcenie może być naprawdę spektakularne. Warto jednak uważać i trzeba nabyć trochę wprawy, bo mnie czasem zdarzy się podkręcić rzęsy na kwadratowo ;) Staram się je wtedy trochę rozprostować przy malowaniu i wszystko jest w porządku.






Brush Egg

Jest to typowy gadżet, który tak naprawdę nie jest nam niezbędny. Muszę jednak przyznać, że odkąd nabyłam mój egzemplarz, używam go przy każdym myciu. Czuję się wręcz dziwnie, jeżeli akurat nie mogę go użyć, bo np. jestem w podróży. Nie musimy inwestować w drogie brush eggi, które mogą kosztować nawet 25 zł (zwykle w sklepach stacjonarnych). Tak naprawdę nie ma znaczenia gdzie go kupicie, bo wszystkie są praktycznie takie same. Ja swój nabyłam na Allegro za 5 zł, a drugi dostałam od marki Golden Rose podczas Meet Beauty. Jest on w paczce-nagrodzie, którą możecie zgarnąć w moim konkursie, więc zapraszam (klik). Istnieją też wersje rozbudowane, które już trudno nazwać jajeczkiem, bo mają zwykle kształt prostokąta. Są one wygodniejsze dla osób, które mają więcej pędzli, a ponadto można je założyć na całą rękę. Niezależnie jednak o jakiej wersji mowa, wypustki znacznie ułatwiają zarówno mycie, jak i płukanie pędzli. 





Skin Analyzer

O tym produkcie pisałam już kilka miesięcy temu. Służy on do mierzenia poziomu nawilżenia oraz natłuszczenia skóry. Dzięki temu możemy "zdiagnozować" naszą skórę i lepiej dostosować do niej swoją pielęgnację. Koszt takiego urządzonka na chińskich stronach nie jest wysoki, a mimo iż nie mamy pewności czy pomiar jest dokładny i rzeczywiście odzwierciedla stan naszej cery, mamy jednak punkt odniesienia i możemy porównać wynik np. sprzed nałożenia pielęgnacji i po aplikacji kosmetyków. Więcej na temat tego gadżetu przeczytacie tutaj.



Klipsy do zdejmowania paznokci hybrydowych

Co prawda zaprzestałam już ich używania, ponieważ zmywanie paznokci acetonem powodowało u mnie duże zniszczenie paznokci. Niestety, ale lakier (mimo wcześniejszego porządnego spiłowania) nie chciał się rozpuszczać, przez co później dosłownie musiałam go zdzierać striperem. Aktualnie spiłowuję lakier do końca, a moje paznokcie po zdjęciu lakieru nareszcie są w dobrym stanie i przestały się łamać. Mimo wszystko klipsy takie posiadam i osobom, które nie mają problemu ze zdjęciem lakieru, polecam. Swoje kupiłam za kilka złotych w chińskim sklepie. Aceton nie wyparowuje z wacika, mocno przylegają do płytki paznokcia i są łatwe w używaniu.



Grzebyk do rozczesywania rzęs Inglot
Muszę przyznać, że zupełnie o nim zapomniałam, a jest to gadżet, który uwielbiam. I mam tutaj na myśli konkretnie grzebyk marki Inglot, ponieważ jego ząbki są metalowe. Używałam już grzebyków plastikowych czy spiralek po tuszach do rzęs, jednak żaden nie daje tak świetnego efektu. Idealnie rozczesuje on sklejone tuszem rzęsy. Zwykle używam go od góry, dzięki temu rzęsy łatwiej się rozdzielają. Później możemy nim lekko podnieść rzęsy.





Osłonki na pędzle
Na ten temat również powstał już post, do którego was odsyłam (klik). W skrócie powiem, że są to specjalne siateczkowe osłonki, w których umieszczamy pędzla po umyciu do wyschnięcia. Zapobiegają one puszeniu się pędzli i są bardzo tanie. Można oczywiście zapobiegać puszeniu pędzli poprzez zawijanie w chusteczkę, jednak wydaje mi się to mniej higieniczne, a czas schnięcia jest dłuższy. W przypadku osłonek włosie ma ciągły kontakt z powietrzem i może spokojnie schnąć.

Jest to szóstka moich ulubionych gadżetów kosmetycznych. Nie wliczałam tutaj gąbek do makijażu, które również pokochałam, bo według mnie stoją one na równi z pędzlami i są nie tyle gadżetami, co akcesoriami kosmetycznymi. Jest jeszcze kilka gadżetów, które chciałabym wypróbować, a ciągle wymyślane są nowe. Jeśli za jakiś czas zbiorę więcej tego typu przedmiotów, z pewnością pojawi się druga część posta :)

Znacie już moich ulubieńców? Bez jakich gadżetów wy nie wyobrażacie sobie swojej kosmetyczki?






Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

17 komentarzy:

  1. Też lubię myć pędzle za pomocą Brush Egg :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brush Egg powinnam sobie kupić.
    Zdecydowanie jest to przydatny gadżet.
    Ja w kwestiach kosmetycznych chyba nie jestem gadżeciarą ;)
    Pozdrawiam serdecznie! Miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Planuję sobie takie jajeczko kupić - na pewno ułatwia mycie pędzli:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jajeczko do mycia pędzli jest i u mnie :) sprawdza się świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Następna kusicielka :D Wszystko mi się przyda, choć zalotką nie potrafię się obsługiwać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mam i bardzo lubię tą tarkę myjącą do pędzli, pomaga szybko i skutecznie je oczyścić

    OdpowiedzUsuń
  7. tez polubilam takie klipsy - duzo latwiej mi jest je nalozyc niz folie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Te osłonki są świetne! Zalotki nie używam, ale ostatnio zastanawiałam się czy sobie nie kupić.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zalotka do rzęs to moje przekleństwo! W pracy już kilka razy wizażystka przyszczypnęła mi tym oko ;o
    Pierwszy raz słyszę o skin analyzer! Wow! Koniecznie uciekam do postu, w których wspomnniałaś o tym więcej. Dzięki za link !;)
    Buziak ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Osłonki na pędzle to też mój hit! Muszę zainwestować w mniejszą wersję zalotki - standardowa to mój must-have :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brush Egg jak najbardziej jest dla mnie hitem dla czyszczenia pędzli. :)

    https://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne ulubione-gadżety zaciekawiło mnie te urządzenie muszę sobie o nim poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam żadnego z tych gadżetów, ale być może kiedyś się na jakiś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie mam ani jednego takiego gadżetu, ale chyba powinnam zainwestować w Brush Egg.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam tylko jajeczko do czyszczenia pędzli, ale ten przyrząd do pomiaru nawilżenia skóry bardzo mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawe prodkty, ja nic nie mam z takich rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń