26 czerwca 2016

Dlaczego się nie opalam?

Cześć Piękni! 
Nie tylko w Polsce, ale też w dużej części świata od wielu lat mamy nieustającą modę na opalanie. Zapoczątkowała ją Coco Chanel, która przełamała ideał białej skóry nieskażonej słońcem. Warto jednak pamiętać, że nie wszędzie opalenizna jest uznawana za coś pięknego i pożądanego. Dla mnie również stała się czymś zbędnym.

Muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką leżakowania na plaży czy też w ogródku. Choć opalenizna mi się podobała, przy mojej jasnej cerze musiałam na nią czekać bardzo długo. Bezczynne wylegiwanie się zwyczajnie mnie nudziło, a nawet spędzając aktywnie czas na dworze, nie byłam w stanie uzyskać nic prócz delikatnego przyciemnienia skóry. Zamiast prażyć się w pełnym słońcu, wolałam usiąść w cieniu. Dodatkowo w swoich wczesnych nastoletnich latach byłam fanką Zmierzchu oraz mocniejszego brzmienia (tego drugiego wciąż jestem), przez co na pewien czas całkowicie zrezygnowałam z opalenizny na rzecz mlecznobiałej karnacji - krem z wysokim filtrem stał się moim przyjacielem ;) Kiedy chciałam przyciemnić swoją skórę, używałam samoopalaczy.
Wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy ile dobrego robię dla mojej cery. Zrozumiałam to gdy poznałam bloga oraz kanał YT prowadzone przez Azjatycki Cukier. Basia od wielu lat mieszka w Singapurze i regularnie dostarczała nam informacji o tamtejszej kulturze, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii piękna i dbania o urodę. Okazało się, że nie wszędzie czekoladowa karnacja uznawana jest za ideał – w Azji kobiety od wieków robią wszystko, by ich skóra pozostała blada. Jednocześnie cieszą się piękną i młodą cerą przez długie lata. Pewnie nie raz widzieliście zdjęcia przedstawiające 40- lub 50-letnie Azjatki wyglądające na 20 lat mniej? Można oczywiście zrzucić wszystko na geny, jednak w takim razie dlaczego mężczyźni rasy żółtej nie podzielają tej magicznej skłonności? Oczywiście kwestia opalania to nie jedyny czynnik wpływający na starzenie się skóry, ale bardzo istotny. Aby nie być gołosłowną, przy poruszanych przeze mnie kwestiach podlinkowałam wyniki badań
Niby wszędzie mówi się o tym, że ze słońca należy korzystać z głową, ale tak naprawdę większość znanych mi ludzi kompletnie się tym nie przejmuje. To tak jak z paleniem – możliwość zachorowania na raka dla większości palaczy nie jest wystarczającym powodem, by z niego zrezygnować. Tymczasem według badania przeprowadzonego w Wielkiej Brytanii w 2010 roku za powód około 90% przypadków czerniaka u mężczyzn oraz 82% u kobiet uznaje się promieniowanie słoneczne (klik). Temat ten zostawię jednak dzisiaj w spokoju, mam zamiar poruszyć go w osobnym poście.

Kolejną, niezwykle ważną kwestią jest starzenie się skóry. Wielu kobietom wydaje się, że dopóki mają 20, 25 czy 30 lat starzenie im nie grozi i nie trzeba o nim myśleć. Potem pojawiają się pierwsze widoczne zmarszczki (bo te mniej widoczne pojawiają się już około dwudziestki), a wraz z nią panika i dziwienie się dlaczego kremy przeciwzmarszczkowe nie działają. A ze skórą jest tak, jak z filiżanką – można ją skleić, gdy się stłucze, ale nie będzie wyglądała jak nowa. Dlatego lepiej zapobiegać, niż leczyć. Zmiany skórne spowodowane ekspozycją słoneczną można odróżnić od tych związanych z naturalnym starzeniem skóry (klik). Według badania przeprowadzonego w 2013 roku na kobietach rasy białej w wieku 30-78 lat, promieniowanie UV wydaje się być odpowiedzialne za 80% widocznych oznak starzenia twarzy (klik). Inne badanie zostało przeprowadzone na kobietach pochodzenia chińskiego. Skóra pań unikających promieniowania słonecznego wyglądała znacznie młodziej niż tych, które od słońca nie stroniły (klik). Inne badanie, porównujące skórę kobiet z Chin oraz Francji wykazało, że pierwsze zmarszczki pojawiają się u Chinek ok. 10 lat później niż u Francuzek (klik). Natomiast według naukowców z Kagoshima University w Japonii ilość zmarszczek jest ściśle powiązana z czasem, jaki spędzamy na zewnątrz bez ochrony (klik). Większość powyższych badań wskazuje na to, że im starsi jesteśmy, tym bardziej widoczne są oznaki starzenia. Dlatego mając 25 lat zmiany nie są jeszcze widoczne, ale jest to swego rodzaju równia pochyła i z wiekiem coraz bardziej widoczne staje się kto jak dbał o swoją skórę w poprzednich latach.

Wiele osób zapewne zastanawia się co w takim razie z produkcją witaminy D. Otóż powszechnie mówi się, że samo pożywienie nie zapewni nam wystarczającej dawki tej witaminy. Fakt ten chętnie wykorzystują zwolennicy opalenizny. Nie zdają sobie oni jednak sprawy z tego, że im ciemniejsza skóra, tym trudniej organizmowi wytworzyć ten związek. Naukowcy nie są zgodni co do tego jaka ilość witaminy D jest wystarczająca dla ludzkiego organizmu, jednak leżenie na plaży cały dzień z pewnością nie będzie dla nas zdrowe. Według niektórych źródeł, osoba o bardzo jasnej karnacji jest w stanie wytworzyć odpowiednią ilość witaminy D w połowie czasu, który jest potrzebny do rozpoczęcia procesu opalania. W przypadku osób ciemnoskórych może to być nawet kilka godzin. Dlatego opalając się na czekoladkę sprawiamy, że następnym razem do wytworzenia odpowiedniej ilości witaminy nie wystarczy 20 minut, a np. 2 godziny (klik). Temat witaminy D rozwinął na swoim blogu Azjatycki Cukier (klik).

Mam nadzieję, że dość czytelnie wytłumaczyłam wam moje podejście do sprawy oraz że odpowiednio podparłam je dowodami naukowymi. Pamiętajcie, że warto dbać o siebie i chronić się przed nadmierną ekspozycją słoneczną. Nie mówię tylko o filtrach, które również budzą wiele kontrowersji, ale przede wszystkim o zdrowym podejściu. Dzięki temu będziecie nie tylko zdrowsi, ale też piękniejsi ;)

Zastanawiam się jakie jest wasze podejście do tematu :) Jeżeli chcielibyście, żebym rozwinęła kwestie poruszone w poście lub macie pytania – piszcie śmiało!

PS. Pamiętajcie, że został już tylko tydzień rozdania!



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

94 komentarze:

  1. Ja nigdy nie lubiłam się opalać, bo żeby jakikolwiek efekt był widoczny musiała leżeć kilka godzin na słońcu, czego nie znosiłam ;) Teraz nawet się nie staram, bo wolę użyć samoopalacza i się nie męczyć ;) Natomiast jak już wychodzę na zewnątrz, to sięgam po produkty z filtrem. Latem to ok SPF 30 czy 50, natomiast w chłodniejsze miesiące wystarcza mi to co jest w kremie czy podkładzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. My nie opalamy się z powodu, że jesteśmy za ciemne :/ Od początku naszego życia jesteśmy w ruchu, lubimy sport i nowe odkrycia. Przez to wiele czasu spędzałyśmy na słońcu i tak uzyskałyśmy efekt ,,Murzyna,, ;D Wiele osób pyta nas czy się opalałyśmy czy mamy taką ciemną karnację. Bardzo fajny post ;) Opisałaś się :D Co do konkursu to my czekamy na wyniki i bacznie śledzimy twojego bloga ^^ Do następnego :* Wesołych i udanych wakacji życzą Agssymi <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, wystarczy porównać skórę Azjatek ze skórą Amerykanek - pomarańcza otulona przebarwieniami i częste raki skóry:) Osobiście podoba mi się opalona skóra, ale tak jak Ty mam jasną karnację i mogę pomarzyć o naturalnej opaleniźnie. Od kilku lat używam latem samoopalaczy i wolę taką wersję opalania niż smażenie się na słońcu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Także nie odpalam się nadmiernie a twarz staram się chronić przed słońcem. We wszystkim trzeba mieć umiar aby sobie nie zaszkodzić :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Artykuł bardzo dobry:) I choć ja z teg wszystkiego zdaję sobie sprawę, to i tak uwielbiam się opalać. Leżenie plackiem nad morzem czy w ogródku to moja ulubiona forma relaksu. Oczywiście staram się nie przesadzać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedys uwielbiałam się opalać,korzystałam również z solarium ;/ teraz tego bardzo żałuje,niestety przez to mam problemy skórne ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za wylegiwaniem się na słońcu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja historia opalania jest bardzo podobna to Twoje, z tym, że ja nawet samoopalaczy nie używałam, jakoś nigdy mnie nie ciągnęło ;) W tej chwili coraz bardziej wkręcam się w azjatycką pielęgnację i przywiązuję jeszcze większą uwagę do filtrów, mam nadzieję, że to faktycznie wpłynie na moją skórę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś lubiałam leżeć plackiemna słońcu ale to jak miałam 15-18 lat teraz mi się już nie chce :P na słońcu nie wysiedze długo chyba że jestem gdzieś nad wodą ale to cały czas pływam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi o Azję i ich uznanie dla mlecznej cery to dobrze to znamy, jednak niektórym się wydaje, że żeby taki efekt uzyskać, po prostu nie trzeba się opalać. Nie zdają sobie sprawy jak bardzo Azjatki dbają o skórę i jakich kremów wybielających używają ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również nie przepadam za opalaniem , boli mnie później głowa.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię się opalać, jednak robię to sporadycznie. Najbardziej się opalam biegając lub jeżdżąc na rowerze. Wierze w kremy z filtrem, ale tylko przy opalaniu lub mocnej ekspozycji na słońce.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fakt, że Azjatki za wszelką cenę dążą do bladej karnacji 5 lat temu zmienił moje podejście do opalania. Jednak nie potrafię z niego rezygnować, dzisiejszy dzień jest na to przykładem. Ciekawe spostrzeżenia, o informacji z witaminą D nawet bym nie pomyślała!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja akurat nie lubię się po prostu opalać, opalam się tylko będąc mimo wszystko na powietrzu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja opalam się łatwo, mam ciemną karnacje i cóż lubie to. Pewnie gdybym była "biała" mówiłabym na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię nawet tak leżeć plackiem i się opalać. Uzywam kremów z filtrem, ale moja skóra bardzo łatwo się opala i podczas spędzania czasu na powietrzu słońce i tak mnie łapie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja uwielbia się opalać, bardzo mi słoneczka brakuję bo tu w Irlandii lato mam może z 5 dni :( więc i tak nie jestem jakoś narażaona na słoneczko :( Buziaki Kochana ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak żeby leżeć plackiem to nie, ale wiadomo słońca latem trudno uniknąć. Na spacery trzeba się zaopatrzyć w wysokie filtry. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W opalaniu trzeba znać umiar. Ja lubię być choć trochę opalona latem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. W opalaniu trzeba znać umiar. Ja lubię być choć trochę opalona latem.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie lubię być opalona :) Polecisz mi może jakiś krem z filtrem, który nada się pod makijaż? Koniecznie muszę zacząć się smarować, a jeszcze nie mam czym :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam kremu 50+ Ziaja Med w wersji matującej, można go dostać w aptece. Tak naprawdę wcale nie matowi cery i jest dość lepki, choć to zależy od tego jak grubą warstwę nałożymy. Ale chyba każdy krem z tak wysokim filtrem taki będzie, więc staram się go jakoś pogodzić z makijażem :) Miałam też próbkę Sunbrella SPF 50 z Dermedic i wydawał się naprawdę fajny, ale nie miałam pełnowymiarowego produktu.

      Usuń
  22. Ja dopiero od 2 lat mam większą wiedzę na ten temat i już nie wystawiam się jak głupia na słońce bez odpowiedniego filtra, kiedyś opalenizna była dla mnie najważniejsza.
    Zapraszam do mnie na rozdanie dla moich czytelniczek :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja kocham opalania,oczywiście odpowiednia pielęgnacja przed promieniami musi być

    OdpowiedzUsuń
  24. Co do mojej osoby to powiem szczerze, że lubię się opalać i to nie tylko dla pięknie opalonego ciała gdyż z natury mam śniadą karnację ale po prostu dlatego ze jestem z tych osób ciepło-lubnych :)
    Natomiast nigdy nie opalam twarzy :D

    https://alazielinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja ostatnio się trochę opaliłam na spacerze z psem, ale w sposób zaplanowany nigdy tego nie robię. Mam kapelusz z szerokim rondem, w filtry tak bardzo nie wierzę :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja za to mam jasną karnację, cięzko jest mi się opalić a jak już to zrobie to ładnie się opalę na brązowiutko - ale też nie do wielkiej przesady. Wiadomo, że stanie na slońcu przez xxx czasu ma swoje skutki uboczne, ale tak jak ze wszystkim opalać się też trzeba umieć i mieć jakieś granice. Poza tym tez nie jestem miłośniczką leżenia plackiem i opalania się, jak już to aktywne spędzanie czasu, spacery, rower, kajaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja także mam jasną karnację i ciężko mi się opalić, a gdy za dużo czasu spędzę w słońcu jest wręcz popalona. Zgadzam się, że opalać należy się z rozsądkiem, bo to nie koniecznie zdrowe.
    Pozdrawiam! :)

    Zapraszam do mnie:
    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Zawsze lubiłam się opalać, ale bardzo ciężko mi to wychodziło - opalam się na czerwonego raczka - w tym roku przeczytałam "Sekrety urody koreanek" i chowam się przed słoneczkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja opalam się jedynie na wakacjach.. nie przepadam za tą 'aktywnością' :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Myślę, że opalanie się z umiarem i w ruchu jest ok. Zdecydowanie nie popieram mocnej opalenizny, leżenie plackiem na plaży toleruję przez kwadrans, potem wymiękam. Francuzi, głównie kobiety, opalają się bez umiaru! Czasem wygląda to wręcz przerażająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajny post :) Dobrze, że podałaś naukowe źródła, ale faktycznie zawsze na końcu najważniejszy jest zdrowy rozsądek :) I z tego właśnie najczęściej korzystam na wakacjach, bo choć mam skórę samą w sobie, która jest bardzo odporna na promienie słoneczne i nie mam szans na spalenie się, to stosuję filtry, by zapobiec przedwczesnemu starzeniu się i dodatkowo smaruję znamiona bo to zaniedbanie w głównym stopniu przyczynia się do raka :( Pozdrawiam! :*

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
  32. ja kiedyś potrafiłam godzinami leżeć na słońcu, a od kilku lat mi się nie chce i stawiam na balsamy brązujące :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja po przeczytaniu książki "Sekrety urody..." też unikam opalania;p

    OdpowiedzUsuń
  34. właśnie problem w tym, że bardzo lubię opalanie, ale nigdy do przesady :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Też się nie opalam.
    Uważam, że jasna cera, taka jak u Azjatek, jest przepiękna.
    Zazdroszczę im tego. :)
    x-lauraxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  36. Lubię się opalać, ale nie tak że godzinami leżę plackiem na słońcu. I obowiązkowo stosuję kremy z filtrem bo bez tego byłabym czerwona jak rak.

    OdpowiedzUsuń
  37. popieram, opalanie szkodzi. Sama jestem po usunięciu pieprzyka z twarzy mimo iż się nie opalałam nigdy i zwykle unikałam słońca Lepiej zapobiegać niż leczyć;)

    OdpowiedzUsuń
  38. kiedyś lubiłam smażyć się na słońcu, teraz już bardziej jestem ostrożna, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Ja w ogóle nie mogę się opalać. Staram się unikać słońca. Szybko się spalam. Kremy tylko z bardzo wysokim filtrem.

    OdpowiedzUsuń
  40. Kiedyś lubiłam być całkowicie biała ale teraz gdy mnie trochę opaliło muszę przyznać, że mi się ten efekt jednak podoba bo wygląda zdrowo. =)

    OdpowiedzUsuń
  41. Widzę że jesteśmy bardzo podobne - również wolę usiąść w cieniu niż prażyć się w słońcu. Słońca wręcz unikam, temu od kilku lat znajomi zwą mnie wampoirzycą rodem ze Zmierzchu :D ale co poradzić, że do wizerunku i ciemnych ubrań fanów ciężkich brzmień nie pasuje opalenizna... więc całe szczęście, że mi się w ogóle nie podoba!
    Inną kwestią, jest to, że nadmierne opalanie sprzyja powstawaniu raka skóry, tak jak napisałaś. Moja dobra koleżanka zmarła półtora roku temu na czerniaka, i dało mi to ogromnie dużo do myślenia. Moja skóra posiada całkiem sporo pieprzyków, które jak wiadomo łatwo mogą obrócić się w zmiany nowotworowe. Niczego tak się nie boję jak tej choroby, więc ochrona przeciwsłoneczna jest u mnie na pierwszym miejscu - ale! - polega ona tylko na chowaniu się od słońca. Także przy okazji dziękuję za utwierdzenie w przekonaniu że MUSZĘ zainwestować w końcu w porządne i mocne kosmetyki z wysokim filtrem UV.
    Bardziej błahą sprawą jest z pewnością starzenie się skóry, czego to każda z nas chce uniknąć a raczej jak najbardziej opóźnić. Bycie wampirem obowiązuje XD Wiesz co, raz widziałam zdjęcie mężczyzny, kierowcy ciężarówki który po 20 latach pracy miał dwie połowy twarzy zupełnie inne, a to dlatego że przez ten czas zazwyczaj połowę twarzy w samochodzie oświetlało słońce a połowa pozostawała w cieniu. Jak znajdę link do zdjęcia to wkleję w odpowiedzi komentarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.kremnawilzajacy.com.pl/wp-content/uploads/2012/06/Zdjęcia-69-letniego-kierowcy-ciężarówki-po-okresie-29-lat-pracy-i-nierównomiernej-ekspozycji-twarzy-na-promienie-UV.jpg

      Usuń
  42. wooow mega przydtany post... ja choruję na opaleniznę, chciałabym byc cueowną czekoladką i czassami robiłam same głupoty żeby tlyko być opaloną co kończyło się burakiem i shcodzeniem skóry, zero opalenizny... teraz wiaodmo też bym chciała, ale nie cisnę sie z tym jakoś bardzo, nie lęzę plackiem na plaży, nie chodze na solarium i codziennie na plaże.. jak sie opale to spoko, jak nie to trudno :D

    OdpowiedzUsuń
  43. Sama też się nie opalam, a na co dzień używam kremu z wysokim filtrem. Jednak nie zawsze tak było. Lata temu byłam fanką solarium, a w dzieciństwie, dzięki babci, większość wakacji spędzałam na plaży, w piekącym słońcu. Efektem są liczne zmiany barwnikowe na mojej skórze, regularnie kontrolowane przez lekarza dermatologa. Teraz unikam słońca, a leżenie plackiem mnie nudzi i nie jest mi do niczego potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dziękuje Kochana za wpis u mnie :*:* Mnie akurat chodziło o tatuaż na stałe , takie jak mam inne tattoo na sobie hihih :) Już poprawiłam post by nie myliło się ;)

    OdpowiedzUsuń
  45. I prawidłowo! Ja też staram się coraz mniej opalać. Opalałam się 15 lat, a mam bardzo jasną karnację. Teraz wiem, że to nie było dobre, a moja skóra to bardzo odczuła...

    OdpowiedzUsuń
  46. Opalam się raczej spontanicznie :)


    http://fasionsstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja się w ogóle nie opalam, bo mam "uczulenie" na słońce. Każde wyjście z domu podczas lata bez wtarcia w skórę kremu z wysokim filtrem kończy się u mnie wysypką na skórze. O opalaniu nie ma więc mowy :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Ja też nie przepadam nad wylegiwaniem się na słońcu, chociaż lubię być opalona :)

    OdpowiedzUsuń
  49. Mieszkam w UK tu słońce nie zagląda:))
    A tak na poważnie - to rzadko się opalam, bo nie przepadam za tym. Raczej szukam cienia.

    OdpowiedzUsuń
  50. ja w ogóle nie lubię leżeć na plaży tak bez celu i w sumie bez sensu :) specjalnie się nie opalam, chyba,że słońce mnie złapie jak spaceruję. Ale i tak mam na sobie wysokie filtry, mam bardzo jasną skórę i boję się chorób...

    OdpowiedzUsuń
  51. Ostatnio za często się opalam, a mam naprawdę jasną cerę ale to nie jest warte ceny zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  52. Kiedyś bardzo lubiłam się opalać, lecz od jakiegoś czasu z tego zrezygnowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  53. Ja tam lubię się opalać ale ten post daje dużo do myślenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  54. a ja tam lubię się opalac, oczywiście we wszystkich trzeba znać umiar/Karolina

    Dwie Perspektywy Blog [Klik]

    OdpowiedzUsuń
  55. Ciekawy i przydatny post :D

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  56. Ja tez się nie opalam.chyba ze przypadkiem mnie słońce chwyci;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Nigdy nie przepadałam za opalaniem się i przesiadywaniem na słońcu godzinami. Upał i skwar mnie męczy, zaraz czuję się zmęczona i więcej się natrudzę, by wyleżeć niżeli sprawia mi to przyjemność. Ostatnio polubiłam posiedzieć nad morzem, ale tylko otwartym gdzie jest przyjemna bryza, chłodno i nie czuć tego skwaru. Tam można odpocząć.. ale opalać się to nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  58. ja rzadko się opalam. wolę być blada i mieć zdrową skórę:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Zdrowy umiar to podstawa, zupełne stronienie od słońca i zakrywanie skóry wysokimi filtrami także może być szkodliwe.

    OdpowiedzUsuń
  60. Ja lubię się opalać, ale od tego roku stosuję preparaty z wysokim filtrem :)

    OdpowiedzUsuń
  61. Ja się nie opalam - raz nie lubię, dwa mam jasną karnację i skłonność do piegów, zawsze też się bałam wszelkich chorób związanych ze skórą. Słońce i lato jednak lubię, ale smaruję się wysokimi filtrami oraz przebywam też dużo w cieniu.
    Niestety nadal w Polsce jest przekonanie, że opalenizna jest super i wielokrotnie komentowano moją bladą skórę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  62. Ja się nie opalam - raz nie lubię, dwa mam jasną karnację i skłonność do piegów, zawsze też się bałam wszelkich chorób związanych ze skórą. Słońce i lato jednak lubię, ale smaruję się wysokimi filtrami oraz przebywam też dużo w cieniu.
    Niestety nadal w Polsce jest przekonanie, że opalenizna jest super i wielokrotnie komentowano moją bladą skórę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  63. Swojego czasu bardzo dużo czytałam o witaminie D i o rozsądnym korzystaniu z kąpieli słonecznych. Teraz już wiem, że 15-20 minut dziennie w godzinach między 11 a 14 w zupełności wystarczy aby poziom tej witaminy był utrzymywany w naszym organizmie na właściwym poziomie. Oczywiście wtedy nie stosujemy filtra, ale pod żadnym pozorem nie dopuszczamy do opalenia się naszej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  64. Nie opalam się specjalne, moja skóra tego nie lubi, jest czerwona i podrażniona, zostaje tylko 'opalanie przypadkowe' w trakcie spacerów etc.


    madzik-world.blogspot.com
    Obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Nie lubię się opalać a jestem już opalona i coś nie tak z tą dermatologiczną opinią, bo czemu wysyłają ludzi na lampy ;)
    Masz jak mi się wydaje taką bladą nie jasną karnację tak jak moja mama fatalnie już wygląda jak ją słońce to tu to tam dorwie ;)
    Pozdrawiam fajny post

    OdpowiedzUsuń
  66. Kocham się opalać i chyba sobie tego nigdy nie odmówię zwłaszcza, że mam porcelanową cere:)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  67. kiedyś lubiłam się opalać, ale od kilku lat stronię od słońca. chociaż rozważam kilka sesji słonecznych lub w solarium przed ślubem;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Wiesz, co? Nienawidzę sie opalać. Leżenie i smarowanie ciała, olejkami, balsamami to nie moja bajka :) podziwiam kobiety, które smażą sie cały dzień na plaży :)

    OdpowiedzUsuń
  69. Mnie słońce samo łapie, leżeć i prażyć się na plażach nie lubie ;)

    Zapraszam:
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  70. Też nie lubię się opalać - żeby leżeć na słońcu plackiem. Ba! Nawet na plaży ciężko mi wyleżeć, bo po kilku minutach już się nudzę albo nawet mi za gorąco :D Co do solarium raczej omijam, już chyba wolę zafundować mojej skórze jakiś samoopalacz. Jednak słońce dosyć szybko mnie łapie, ale niestety pierw na czerwono ;)

    OdpowiedzUsuń
  71. Ja niestety lubie się wylegiwać na słońcu ale filtry stosuje oczywiscie ;)

    OdpowiedzUsuń
  72. Ja mało kiedy się opalam, bardziej łapię opaleniznę wykonując jakieś czynności na zwenątrz :) oczywiscie nie zapominam jednak o filtrach! Dodaję do obserwowanych! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  73. ja opalać się nienawidzę, choć lekko brązowa karnacja jest dla mnie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Też nie jestem fanką opalania, skóra lekko muśnięta słońcem mi odpowiada, ale mocnej opalenizny nie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  75. Odkąd w dzieciństwie przeszłam poważne oparzenie słoneczne - nie opalam się. Jeśli już, używam samoopalaczy. Może opalona skóra wygląda fajnie, ale jestem przekonana, że za 20 lat to moja skóra będzie wyglądała fajniej niż tych, którzy się opalali.

    OdpowiedzUsuń
  76. Świetny wpis! Ja wylegiwać się na słońcu bardzo lubię:)
    pozdrawiam wakacyjnie:)

    OdpowiedzUsuń
  77. Nigdy jeszcze nie leżałam plackiem i się nie opalałam - zwykle słońce łapie mnie podczas spacerów a że łatwo się opalam to wiesz :) jak Azjatka nie wyglądam ;) nawet kremy z filtrem nie pomagają.

    OdpowiedzUsuń
  78. Ja nie lubię się opalać, bo dla mnie to zawsze strata czasu. Gdy jestem nad morzem to zawsze się czymś zajmuję bo nie umiem wyleżeć plackiem :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  79. Ja w zasadzie tez się nie opalam. Bez odpowiedniej ochrony skóry, czyli kremów z wysokimi filtrami nie wychodzę na słońce! ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. uwielbiam słońce, ale nie lubię się wystawiać na jego działanie. Słońce w niewielkich ilościach jest bardzo potrzebne, ale bez przesady. Zawsze leżakuję na plaży w cieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  81. Przeczytałam dość dokładnie twój post i chciałabym dodać kilka faktów:
    Jeżeli zastosujemy filtr przeciwsłoneczny to do naszej skóry nie dostaną się żadne promienie słoneczne. Przez to nie będzie mogła być syntezowana witamina D, o której wspominałaś. Nie miałam na to potwierdzenia, ale również o tym wspominała w komentarzach piękno z natury. Z tego co pamiętam to z syntezy słonecznej nasze ciało pobiera 80% witaminy D resztę z pożywieniem, czyli dość dużo.
    Nie wiem na ile tylko brak słońca powoduje, że Azjatki wyglądają tak młodo. Myślę, że tutaj kluczowa rolę odgrywa właściwa dieta. Ta dieta jest bogata w kwasy tłuszczowe omega 3, ze względu na duże spożycie ryb i owoców morza. Dzięki temu, że mało dostarczają kwasów tłuszczowych roślinnych oraz zwierzęcych, które powodują "jełczenie" błon komórkowych naszego ciała, ich skóra jest bardzo gładka. Poza tym za skórę jest odpowiedzialny również kolagen, który jest w dobrej kondycji jeśli dostarczamy odpowiednich dawek witaminy C, krzem, witaminy B6 oraz białka złożonego ze wszystkich aminokwasów.
    Poza tym Azjatki wykorzystują kosmetyki na bazie naturalnych produktów a my Europejki raczej staramy się kłaść nacisk na produkty chemiczne. To również bardzo negatywnie odbija się na naszej skórze - ale od tego ekspertką nie jestem!
    Oczywiście najważniejsza rzecz to nie zachorować na czerniaka. I tutaj z pomocą przychodzą nam niektóre produkty spożywcze niektóre użyte zarówno wewnętrznie jak i zewnętrznie. Te owoce, które zawierają kwas elagowy takie jak truskawki, jagody, wiśnie i czereśnie oraz np. ostropest plamisty. Link do dość ciekawego artykułu: http://innovia.pl/dzialanie-przeciwzmarszczkowe-kwasu-elagowego-uzyskanego-z-owocow-jagodowych/
    Można też starać się jeść bardzo dużo produktów, które mają właściwości przeciwutleniające, które blokują działanie wolnych rodników, czyli tych czynników, które powodują powstawanie komórek nowotworowych.
    Dość trudno znaleźć złoty środek na wszystkie choroby, ograniczając jeden czynnik możemy doprowadzić do jego niedoboru, co w konsekwencji również może się odbić na naszym zdrowiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jeżeli zastosujemy filtr przeciwsłoneczny to do naszej skóry nie dostaną się żadne promienie sloneczne" - totalna bzdura! Czlowiek moze "opalic sie" nawet przy faktorze 50+ lub wiecej. Nikt tak naprawde nie naklada sobie takiej warstwy jaka powinna byc i nie jest w stanie zachowac warunki laboratoryjne w ktorych testy sa robione. Bez wzgledu jaki mamy faktor to promienie slonecznne dostana sie do naszej skory.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o filtry, nigdzie w artykule nie namawiam do stosowania ich, bo wiem że budzą kontrowersje, co zaznaczyłam :) To już osobista kwestia każdego z nas.
      Nie do końca jestem jednak w stanie zgodzić się, że dieta sprawia, że Azjatki wyglądają młodziej. Dieta ma ogromny wpływ na cały organizm, ale to że mieszkają w Azji i mają dostęp do zdrowych produktów nie świadczy, że zdrowo się odżywiają. U nich też są fast foody i myślę, że np. przeciętny Japończyk wcale nie je o wiele zdrowiej niż Polak. W Japonii sklepy ze zdrową żywnością są rzadkością, a ceny takich produktów osiągają kosmiczne ceny, co świadczy że rynek zbytu jest niewielki. My latem mamy dostęp do bardzo zdrowych warzyw i owoców, a nasza dieta zazwyczaj wcale zdrowa nie jest.
      Co do kosmetyków naturalnych, to też nie jest kwestia dotycząca wszystkich. Osobiście nie uważam, że tylko naturalna pielęgnacja gwarantuje piękną skórę. Trzeba znaleźć to, co dla nas najlepsze, ale w wielu kwestiach (np. poważniejszych objawów starzenia) kosmetyki naturalne nie dadzą sobie rady. Myślę, że u Azjatek większe znaczenie ma to, że na pielęgnację poświęcają ogromną ilość czasu, w przeciwieństwie do Europejek.

      Usuń
  82. Ja stosuję kremy z filtrem i ze zdziwieniem patrze na ludzi jak smażą się bez żadnej ochrony :)

    OdpowiedzUsuń
  83. Unikam słońca, szczególnie chronią twarz, ale nie mam nic przeciwko naturalnej opaleniźnie, skórze delikatnie muśniętej słońcem, w lecie mam właśnie taki look, bo przecież nie zawsze można tych promieni uniknąć. Ale to prawda, wystawianie się na ekspozycję słoneczną może przynieść poważne skutki. Smażenie się w pełnym słońcu to skrajna nieodpowiedzialność.

    OdpowiedzUsuń
  84. Ja również się nie opalam ponieważ słonce mnie parzy za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  85. Ja się nie opalam, w ogóle. Nigdy mi to nie wychodzi, kończyło się zawsze na poparzeniach słonecznych.

    OdpowiedzUsuń
  86. Myśle dokładnie tak jak ty- jestem blada i zbyt sie boję starzenia i czerniaka zeby sie opalać co i tak nie dawało mi rezultatów. Blade jest piękne 😊

    OdpowiedzUsuń
  87. Nie mam zwyczaju się opalać. Ale już nie unikam słońca. Wykonałam badanie witaminy D3 - tylko 10 wynik, gdy norma to 30 -80. Brałam przez kilka miesięcy 2000jednostek, a potem przez 2 miesiące 4000 jednostek i dopiero dobrnęłam do 35 :) Słońce jest nam potrzebne - witamina D3 jest dla mnie ważniejsza, niż brak zmarszczek. Ze szkodliwością słońca dla skóry nie jest wszystko do końca jasne. Natura nie była tak głupia, żebt pozbawić nas zupełnie odporności na UV i bez trudu znajdzie się badania, że słoneczne kąpiele (rozsądne) są korzystne i zapobiegają wielu chorobom. Piszę to na urlopie na telefonie - wysilam się bo sprawa jest poważns. W rekomendacje WHO można wierzyć ( regkomenduje też określoną dawkę witaming D3), ale nadal prawdy trzeba szukać w wielu źródłach, bo nauka w dzisiejdzych czasach to podatność naukowców i urzędników na korupcję i fakt, że trudno o niezależne badania. Przypomina mi się nagonka na Giselle Bundchen, która kiedyś z rozbrajającą szczerością powiedziała co myśli o kosmetykach UV. Czy ja ich używam? Tylko na twarz i plażę ( o ile nie są produkowane w technologii nano). Jednak jestem w tej chwili na drodze przejścia na olejki. Po 30 zaczęłam spędzać lato w szortach dla zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
  88. Poproszę o link do facebooka!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.facebook.com/angiebeautyblog/ :)

      Usuń