5 marca 2017

Alternatywa dla maseczek koreańskich? | Maski Anatomicals



Cześć Piękni! 
W ostatnich miesiącach wielkim hitem stały się koreańskie maseczki w płachcie. Zawsze jednak widząc te oraz inne cuda pochodzące z drugiego końca świata zastanawiam się czy nie istnieją produkty z Polski lub Europy, które byłyby równie zachwycające. Czasem rzeczywiście udaje mi się znaleźć takie perełki i dzisiaj wam je przedstawię.



Botaniczne maseczki do twarzy w płachcie
Co mówi producent? 
"Pozuj, pozuj, pozuj, pozuj, zoom duży wyłącznie dzięki róży
Nawilżająca różana maseczka na twarz
Wejdź do naszego ogrodu, kochana. To salon piękności, któremu szefuje matka natura. Niech nasza maseczka z łagodzącym ekstraktem z róży sprawi, że twoja skóra stanie się nieskazitelne i rozświetlona, bez jakichkolwiek oznak suchości, niedoskonałości i innych dolegliwości. Zbliżenie… Rozkwitłaś nam jak kwiat."
"Precz z zaskórnikami – zaleź im za skórę
Oczyszczająca maseczka z olejkiem z drzewa herbacianego
Nie możemy się porównywać z Rewolucją Francuską i innymi historycznymi zmianami, bo przecież hasła nieskazitelność, piękno i blask nigdy nie zastąpią wolności, równości i braterstwa. Jednak nasza maseczka z olejkiem z drzewa herbacianego na swój sposób zmienia dzieje historii doskonałości skóry. Ludzie, dołączcie do Republiki Rewitalizacji! "
Cena: 19 zł za obie maseczki



Opinia:
Zestaw maseczek był produktem, który od razu przykuł moją uwagę podczas przeglądania oferty sklepu Anatomicals. A nie było to aż tak łatwe, ponieważ opakowania oraz opisy kosmetyków tej marki są tak świetnie wymyślone, że właściwie każdy z nich krzyczy: "kup mnie!". W zestawie znajdują się dwie maseczki: oczyszczająca "Precz z zaskórnikami - zaleź im za skórę" oraz nawilżająca "Pozuj, pozuj, pozuj, zoom duży wyłącznie dzięki róży". Postanowiłam przetestować je z tygodnia na tydzień - najpierw wersję oczyszczającą, a następnie nawilżającą.
Jeżeli chodzi o aplikację, wygląda ona tak samo jak przy innych maskach tego rodzaju. Z opakowania wyciągamy bawełniany płat nasączony esencją, który z jednej strony posiada dodatkowo folię ochronną. Po nałożeniu maski, ściągamy folię i pozostawiamy na ok. 20 minut. Wiem, że niektórzy nie ściągają folii ochronnej z masek, jednak przez to możecie tylko sprawić, że esencja spłynie wam do oczu. Pamiętajcie, że masek w płachcie nie należy trzymać dłużej niż jest to napisane na opakowaniu z prostej przyczyny - kiedy część esencji już się wchłonie, a druga część wyparuje, przez co maska zacznie robić się sucha, bawełna  z której wykonany jest płat zacznie z powrotem wchłaniać wodę, tym razem z waszej skóry. A tego chyba nie chcemy, prawda? 
Osobiście jedną maskę używałam dwa razy. Po pierwszej aplikacji zwijałam płat i chowałam do opakowania, w którym wciąż znajdowało się sporo esencji, aby na drugi dzień powtórzyć czynność. Wiem, że niektórym osobom może to się wydać mało higieniczne, jednak zawsze nakładam maski po uprzednim peelingu, dlatego myślę, że jeśli używamy ich dwa dni pod rząd, nic złego nie powinno się stać (oczywiście jeśli nie macie trądziku i innych chorób, które można rozprzestrzenić na twarzy). Drugiego dnia wyrzucałam płat, jednak zostawiałam sobie pozostałą w opakowaniu resztkę esencji aby trzeciego dnia nałożyć ją jako serum. W ten sposób nic się nie marnuje :)



Jak jednak oceniam działanie masek? Oczywistym jest, że po jednym użyciu nasza skóra nie zmieni się o 180 stopni. Ja jestem zadowolona ze stanu mojej cery, ponieważ już od dawna świadomie o nią dbam. Stosowanie masek jest więc stałym elementem mojej pielęgnacji, którego działania nie jestem w dodatku w stanie w żaden sposób zmierzyć. Jestem jednak z nich zadowolona, ponieważ po ich użyciu moja skóra rzeczywiście była gładka nawilżona. Są to produkty, po które będę chętnie sięgać i które w pełni mnie zadowoliły (jeśli jednak oczekujecie, że po jednym użyciu maska zmieni was w księżniczki, to przykro mi - żaden taki produkt nie spełni waszych oczekiwań)
Na początku posta porównywałam maski Anatomicals do maseczek koreańskich, możecie więc spytać jak wyglądają ich składy w porównaniu. Kosmetyki koreańskie słyną z naprawdę dobrych, skuteczych składów. Tutaj również nie możemy narzekać. Niestety, wyrzuciłam już opakowanie po maseczce oczyszczającej, ale przybliżę wam skład maski nawilżającej. Tuż po wodzie, od drugiego do czwartego miejsca znajdziemy glicerynę, glikol butylenowy, betainę i pantenol, czyli substancje odpowiadające za bezpośrednie nawilżenie skóry (ułatwiają też innym substancjom przenikanie przez skórę, a pantenol dodatkowo koi cerę). Dalej znajdziemy stabilizator, konserwant i emolient (substancja natłuszczająca, która zapobiega uciekaniu wody ze skóry). Następnie alantoina (mająca dodatkowo działanie kojące), konserwant, ethylexylglycerin (konserwant mający również delikatne działanie nawilżające), kwas hialuronowy, ekstrakty: z bluszczu pospolitego, z róży stulistnej oraz aloesu. Skład zamyka kondycjonująca i poprawiająca konsystencję kosmetyku maltodekstryna oraz beta glukan (substancja silnie łagodząca oraz przeciwzmarszczkowa). Według mnie, mimo iż skład jest dość długi, to mimo wszystko zawiera naprawdę dobroczynne substancje. Szkoda tylko, że składy nie są dostępne na stronie internetowej producenta. Przejdźmy jednak do drugiej testowanej przeze mnie maski...



Maska żelowa

Co mówi producent?
"Maska na oczy Anatomicals to doskonałe rozwiązanie po nieprzespanej nocy, ciągłym imprezowaniu czy długiej podróży. Schłodzona pomoże Ci się pozbyć worków pod oczami i opuchlizny, natomiast stosowana na ciepło doskonale odpręży i rozluźni skórę wokół oczu. Produkt wielokrotnego użytku. Żel zawarty w masce jest całkowicie bezpieczny dla oczu"
Cena: 15 zł



Opinia:
Przyznam szczerze, że wybierając ten produkt nie miałam właściwie pojęcia jak będzie on wyglądał i jak działa. Wszystko wyjaśniło się jednak, gdy rozpakowałam paczkę. Jest to opaska na oczy wypełniona żelem, a możemy używać jej na dwa sposoby: na ciepło oraz na zimno. Żel ten nie ma kontaktu z waszą skórą ani oczami, jest szczelnie zamknięty a jego funkcją jest tylko przyjmowanie i oddawanie temperatury. 
Maska taka pomaga zmniejszać opuchnięcia oraz ma działanie relaksacyjne. Jej działanie nie jest jednak długotrwałe. Osoby zmagające się z opuchlizną i zasinieniem (np. po nieprzespanej nocy), powinny stosować ją na zimno, czyli włożyć do lodówki a nastepnie założyć i relaksować się przyjemnym chłodem, który zredukuje opuchliznę. Jeżeli jednak po całym dniu nasze oczy są zmęczone, warto włożyć maskę do ciepłej (nie wrzącej) wody i właśnie w tej sposób ją aplikować. Ciepło rozszerzy naczynia krwionośne, przez co krew będzie mogła transportować tlen do wszystkich zmęczonych i niedotlenionych komórek w okolicy oka :) Muszę przyznać, że ja na szczęście nie mam jeszcze takich problemów, ale oddałam maskę mojej mamie, u której efekty są lepiej widoczne a zapewne i mnie przed większym wyjściem się kiedyś przyda :)



Podsumowując, maseczki w płachcie uważam za świetny produkt. Są one trochę tańsze niż maseczki koreańskie, a ich składy naprawdę bardzo fajne. Już same opakowania i napisy na nich umieszczone zachęcają do zakupu. Zdecydowanie jest to strzał w 10. Maska na oczy przyda się osobom, które mają problem z opuchnięciami, zasinieniami lub zmęczeniem i chcą zaznać chwili relaksu. Maska ta jest wielorazowego użytku, więc możecie używać jej nawet codziennie przez długi czas :)

Znacie już produkty Anatomicals? Chcielibyście przetestować ich maseczki?



Post powstał we współpracy z Anatomicals




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

14 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej marce :)
    Chyba jeszcze nigdy nie używałam maseczek w płachcie, więc niewykluczone, że wypróbuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy produkt, bardzo lubię nakładać sobie maski, więc może sięgnę tez po tą kiedyś

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tą maseczkę na oczy ale jeszcze jej nie używałam :) zostawię ją na większe wyjście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne :) Sama jeszcze nie testowałam, ale z chęcią bym się przekonała czy to coś dla mnie. Uwielbiam maseczki i ich zbawienne działanie dla naszej cery. Pozdrowionka serdeczne! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli w opakowaniu zostaje mi dużo esencji, to używam jednorazowych sprasowanych maseczek z Ali - wtedy nie ma problemu z zachowaniem higieny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o produktach tej marki. Bardzo mnie zaciekawiły, opisy sa świetne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodobały mi się, chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawe, zwłaszcza opisy tych maseczek :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, zdjęcia są rewelacyjne :) !!

    Buziaki,
    zapraszam do mnie, kochana!
    http://loveshinny.pl/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mam, ale własnie słyszałam, że są dobre i praktycznie większość blogerek je poleca :)

    OdpowiedzUsuń