6 listopada 2017

Lakiery hybrydowe Pierre Rene | Recenzja

Cześć Piękni! 
Ostatnio postów paznokciowych pojawia się coraz więcej, ale skoro już zaczęłam o tym pisać, muszę się z wami podzielić wszystkimi moimi przemyśleniami i opiniami :) Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam lakiery hybrydowe od Pierre Rene, zapiałam z radości. Olbrzymia pojemność, niska cena - toż to hybrydowy ideał! Jeśli chcecie wiedzieć czy pierwsze wrażenie okazało się złudne, czy też się potwierdziło, czytajcie dalej :)


Co mówi producent?
"Efekt świeżego, błyszczącego lakieru jaki zapewnia lakier hybrydowy sprawia, że paznokcie prezentują się perfekcyjnie każdego dnia. Jeśli masz dość zwykłych produktów lub marzysz o czymś, co utrzyma się na paznokciach nawet do dwóch tygodni, postaw na nasze lakiery hybrydowe. Żywe, oszałamiające kolory, delikatniejsze odcienie pastelowe oraz nude to gwarancja paznokci, które staną się Twoją wizytówką. Wygodny, profesjonalny pędzelek Double Touch sprawia, że aplikacja hybrydy Pierre René Professional jest bardzo łatwa i precyzyjna na każdej płytce."
Cena i pojemność: 27,99 zł za 11 ml, jednak bardzo często są na promocjach w Naturze i można je dostać za ok. 24 zł
Opakowanie: klasyczne dla lakierów hybrydowych, czarne i szklane
Gama kolorystyczna: 61 kolorów na stronie producenta



Opinia:

Posiadam trzy lakiery hybrydowe od Pierre Rene, a ponieważ każdy z nich zachowuje się zupełnie inaczej, postanowiłam opisać każdy z nich osobno.
Moim pierwszym lakierem był odcień 11 Monroe Red. Jest to piękna, klasyczna i elegancka czerwień. Sama jakość lakieru jest naprawdę bardzo dobra. Ładnie kryje, wystarczą dwie cienkie warstwy aby całość wyglądała świetnie. Nie sprawia mi żadnych problemów, łatwo się nakłada, dosyć dobrze poziomuje. Używam bazy oraz topu Semilac i lakier świetnie się z nimi zgrywa. Nic nie odpryskuje, nie ściera się. Manicure spokojnie wytrzymuje dwa tygodnie (dłużej go nie nosiłam ze względu na odrosty, ale na stopach wytrzymuje nawet miesiąc). Przyjemne doświadczenie z lakierem skłoniło mnie do zakupu kolejnego odcienia.



Był nim numer 13 - Vivid Violet. Miałam go na paznokciach już wiele razy, robiłam nim również manicure mojej mamy i zauważyłam, że lakier bardzo kiepsko się poziomuje. Jeżeli od momentu nałożenia go na paznokieć do utwardzenia minie więcej niż chwila, spłynie on nieestetycznie w jedno miejsce. Oczywiście nie jest to tak, że w innych zupełnie nic nie zostanie, jednak zwykle na brzegach paznokcia robi się pewnego rodzaju wałeczek. Poza tym wszystko jest w porządku, trwałość jest bardzo dobra i innych zastrzeżeń nie mam.
Ostatnia w kolejności była czerń, czyli odcień 01 Black Pearl. Od razu muszę powiedzieć, że zniszczył on całą moją opinię na temat hybryd od Pierre Rene. O ile poprzednie, mimo kilku wad, dało się zaakceptować i wykonywanie nimi manicure'u sprawiało przyjemność, o tyle czerń zniszczyła wszystko. Zdaję sobie sprawę, że tego typu kolory należy utrwalać w lampie dłużej, ale 1,5 minuty w lampie LED 24 W powinno chyba dać radę. Tymczasem lakierowi zdarza się zmarszczyć, mimo nakładania cienkich warstw. Robiłam przy jego użyciu bardziej wymagające zdobienia z pyłkami i cyrkoniami, a był to istny horror. Aby nałożyć na paznokieć klej do przyklejenia cyrkonii musiałam usunąć warstwę dyspersyjną. Przecierają paznokieć cleanerem schodziła mi połowa nałożonego już lakieru, co przy innych lakierach nigdy miejsca nie miało. Trwałość również wypadła negatywnie. Wszystkie lakiery, których do tej pory używałam, spokojnie wytrzymywały 2-3 tygodnie. Dłużej żadnego manicure'u nie nosiłam, ale jestem pewna, że spokojnie jeszcze by wytrzymały, po prostu odrost był za duży. Tymczasem po kilku dniach od wykonania zdobienia z użyciem lakieru Black Pearl lakier odprysnął z kciuka, jednak nie był to zwykły odprysk. To był kawał lakieru, który po prostu się rozwarstwił i oderwał - początkowo myślałam, że złamałam paznokcia.



Jaka jest więc moja ogólna opinia? Bardzo mieszana. Faktem jest, że cena i pojemność są świetne i zdecydowanie zachęcają do zakupu lakierów Pierre Rene. Mimo wszystko jakość niektórych z nich pozostawia sporo do życzenia. Wydaje mi się, że zainwestowanie w "łatwe" lakiery, czyli kolory ciemniejsze, przy których zwykle nie ma problemu z pigmentacją, ale jednocześnie takich, które nie wymagają specjalnego traktowania, czyli omijając bardzo ciemne, można znaleźć naprawdę fajne produkty. Jeśli chodzi o te bardziej wymagające, czyli biel i bardzo jasne odcienie, może być z nimi problem.

Znacie lakiery hybrydowe Pierre Rene? Jaka jest wasza opinia na ich temat?





Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

10 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam nawet, że ta marka ma lakiery hybrydowe :). Początek zapowiadał się świetnie, no ale generalnie trafiłaś na fajny, przeciętny i kiepski produkt... raczej bym nie ryzykowała z innymi kolorami :/

    OdpowiedzUsuń
  2. ale boskie są te kolory! szkoda jednak, ze sie niezbyt sprawdzily

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolorki fajne ale fakt różnie to bywa z lakierami jeden kolor może być super a drugi do d😎

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam cały zestaw (primer, top i baza) i chyba 2 lub 3 kolory, ale przyznam się że póki co tylko na wzorniki je nakładałam.
    Za to bardzo podoba mi się jak top nabłyszcza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne kolory:D zwłaszcza ten fioletowy <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Posiadam dwa lakiery tej marki i jestem zadowolona z kolorów i krycia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że dużo tu całkiem fajnych lakierów :)
    Pomysł super, bo warto poznawać nowe marki hybryd (przynajmniej nowe dla mnie).
    Lubię takie lakierowe szaleństwo :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O masz nawet pierre ma swoje hybrydy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam odcień błekitu z tej firmy nr 16 sky blue i szczerze mówiąc nie zachęcił mnie aby wypróbować inne kolory ;) pędzelek ma tak wielki, że lakier wiecznie miałam na skórkach.. źle poziomuje i wygląda średnio na paznokciach..

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie trafiłam na czerń idealną, szkoda, że i tym razem nie udało się jej odkryć...

    OdpowiedzUsuń