2 października 2016

Moje ulubione pomadki… czyli recenzja pomadek Clinique Pop (Matte) Lip Colour + Primer

Cześć Piękni! 
Umalowane usta są wykończeniem całego makijażu, często nadają mu charakteru. To od nich zależy czy całość będzie ostatecznie odważniejsza i bardziej drapieżna, czy też delikatna. Produkty do ust są jednak wystawiane na niemałą próbę – muszą wytrzymywać jedzenie, picie, rozmowy oraz warunki atmosferyczne. Znalezienie pomadki, której trwałości będziemy pewni i nie będziemy musieli co chwilę zerkać w lustro czy przypadkiem produkt się nie rozmazał, nie został na zębach lub nie zjadł się w brzydki sposób to skarb. Jednocześnie musi to być kosmetyk, który nie pogorszy kondycji ust i nie przesuszy ich. Mission Impossible? Ja swoich faworytów już znalazłam!


Co mówi producent?
Pop Lip Colour: „Formuła Clinique Pop Lip Colour + Primer powstała na bazie masła shea i murumuru, tworzących elastyczną mieszankę polimerową, zapewniającą ustom skuteczniejsze nawilżanie. Wbudowana baza sprawia z kolei, że kolor gładko rozprowadza się na wargach sprawiając, że stają się one aksamitne w dotyku. Dzięki polimerom kolor pozostaje żywy i intensywny przez cały dzień, gwarantując Twoim ustom pełen stopień krycia oraz gładszy i pełniejszy wygląd.”
Matte Lip Colour: „Ta lekka, kremowa formuła podważa stereotyp tradycyjnej matowej szminki. Rozprowadzająca się gładko na ustach baza zatrzymuje wilgoć zapewniając niezasychające, gładkie, aksamitne wykończenie. NOWA szminka Clinique Pop™ Matte Lip Colour + Primer nada Twoim ustom nowoczesny wygląd otulając je trwałym kolorem o wysokiej zawartości pigmentu, który utrzyma się na ustach przez cały dzień.”
Pojemność i opakowanie: 3,9 g ; tradycyjne opakowanie dla szminki, kwadratowe z metalową zatyczką
Cena: 99 zł
Gama kolorystyczna: 24 odcienie w serii Pop Lip Colur / 16 odcieni w serii Pop Matte Lip Colour

Opinia:
Na moim blogu mieliście już okazję przeczytać recenzję cieni Clinique (klik). Choć okazały się one fajne i porządne, zabrakło efektu „wow”. W przypadku pomadek efekt ten się pojawił. Prezentowane dzisiaj pomadki nie są wszystkimi, jakie posiadam z tej marki ani nawet wszystkimi ulubionymi. Gdybym jednak miała zaprezentować je wszystkie, post wyszedłby baaardzo długi. Postanowiłam więc wszystkie z linii Pop Lip Colour umieścić tutaj, a za jakiś czas zapewne pojawią się też inne linie :)
Pierwszą kwestią, jaką muszę poruszyć jest pigmentacja. To właśnie ona urzekła mnie przy pierwszej aplikacji. Nie ma znaczenia czy kolor jest ciemniejszy, czy jaśniejszy - wszystkie pomadki Lip Colour są naprawdę mocno napigmentowane. Kolor nakłada się równomiernie, nie ma żadnych prześwitów, co z pewnością widać na zdjęciach. Dzięki wysokiej pigmentacji możemy za pomocą pomadki wyrysować kontur ust ponad naszą naturalną linią, nie używając konturówki. Sprzyja temu również formuła pomadki. Zarówno wersja Pop Matte, jak i Pop jest bardzo przyjemna w nakładaniu. Pomadki pozostają na swoim miejscu i nie wypływają za kontur ust. 


Oczywiście, wersja Pop Matte oraz Pop różnią się od siebie. Linia matowa rzeczywiście nie zawierają żadnych odbijających światła drobinek, nie jest w żaden sposób połyskująca. Nie jest to jednak płaski mat, a bardzo przyjemny i komfortowy. Producent spełnia swoje obietnice – pomadka nawet w najmniejszym stopniu nie wysusza ust. Wiele matowych produktów do ust zastyga i tworzy w pewnym sensie skorupę, przez co po kilku godzinach nie wyglądają one najlepiej. Matte nie jest produktem zastygającym, dlatego efekt ten się nie pojawia. Linia Pop ma wykończenie kremowe. Osobiście nie jestem fanką błyszczących produktów do ust i używam ich bardzo rzadko, dlatego formuła bardzo delikatnie połyskująca i bez drobinek mi odpowiada.
Posiadam również miniaturkę pomadki Pop Lip Colour + Primer Rouge Intense + Base. Nie mam pojęcia co się z nią stało, ale nie jest dostępna na stronie Clinique. Znalazłam ją jedynie na stronie włoskiej Sephory. Być może nie jest już u nas dostępna. Jest to jednak jedyna pomadka z tej serii, która niezbyt przypadła mi do gustu. Jest ona bardzo kremowa i połyskująca, a właśnie za błyskiem w pomadkach nie przepadam. Kolor również do mnie nie przemawia, po prostu do mnie nie pasuje. 
Najważniejszą kwestią pozostaje jednak trwałość. Również tutaj pomadki nie zawodzą i sprawdzają się świetnie. Niezależnie czy mowa o wersji matowej, czy kremowej, utrzymują się długie godziny. Zdarzały się dni, kiedy nakładałam je rano przed wyjściem z domu, reaplikowałam po posiłku i wytrzymywały aż do wieczora. W kwestii jedzenia i picia również sprawdzają się świetnie. Oczywiście, podczas jedzenia czegoś tłustszego kolor zjada się, jednak w moim przypadku znika tylko ze środka ust. Dzięki temu nie muszę poprawiać całego konturu, a jedynie nałożyć produkt na środek ust, co zajmuje chwilkę. Czasem zdarza się, że pomadka po jedzeniu delikatnie spłynie mi z dolnej wargi w formie malutkich „igiełek”. Nie ma jednak żadnego problemu z poprawieniem tego, ponieważ wystarczy zetrzeć kosmetyk chusteczką. Jeśli podczas picia uważamy, kolor również nie zniknie.

Jak widzicie, jestem po uszy zakochana w pomadkach Clinique i szczerze je wam polecam. Dzięki przyjaznej formule można nosić je codziennie, ponieważ nie przesuszają ust. Nie trzeba się również martwić, że rozmażą się lub zostaną na zębach. Dostaniecie je m.in. w Douglasach oraz Sephorach, które przy zakupie produktów Clinique często oferują dodatkowe zniżki lub prezenty. Wszystkie obowiązujące promocje możecie śledzić na Rabble.pl (kody rabatowe Douglas / kody rabatowe Sephora).


Jakie są wasze ulubione pomadki? Używaliście już tych z Clinique?



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

32 komentarze:

  1. Nigdy ich nie miałam. Dwie ostatnie w pierwszym rzędzie najbardziej mi się podobają!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam, ale kolory maja piękne i bardzo kuszące :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. cena zabójcza jak na razie - gdybym codziennie malowała usta to bym się skusiła ale na razie mogę pomarzyć ;) kolorki b. ładne

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładne kolory, ale jak dla mnie cena zaporowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie pisałam podobny post, co do pomadek bardzo ładne kolory, skusze się :D

    OdpowiedzUsuń
  6. prezentują się naprawdę pięknie :) ile masz wszystkich pomadek w kolekcji i produktów do ust :D???

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie są tak piękne, że nie mogę się zdecydować która jest najbardziej naj :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio lubię bardziej delikatne kolory i sweet pop chyba najbardziej do mnie przemówił, choć ja i tak w ciemno pomadek nie umiem wybierać - muszę, ale to koniecznie muszę się najpierw kilka razy z danym kolorem oswoić, żeby zdecydować się na zakup. Choć niektóre kolory wiem, jak będą wyglądały na mnie i wtedy proces decyzyjny bywa krótszy. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wydają się być fajne , kolorki też mają niezłe.

    OdpowiedzUsuń
  10. śliczne kolory, ale tych pomadek jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładne kolorki choć mi jakoś z nimi nie po drodze ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolorki mają bardzo fajne, sama mam ochotę skusić się na jakiś kolorek.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie próbowałam do tej pory nic z tej firmy, ale pomadki wyglądają całkiem przyjemnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. tanie nie są ale w tym przypadku z ceną idzie trwałość, brak wysuszenia ust i piękne kolory :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkie kolorki są obłędne. Fakt cena nie jest urzekająca lecz na urodziny można sobie taką sprawić. Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy ich nie miałam ale kolory są śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kolorki piękne ale ja wole coś bardziej w kierunku ciemnych fioletów ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego wpisu, ponieważ właśnie mam ochotę na nową pomadkę a w gąszczu oferowanych przez perfumerie produktów gubię się niestety. Kilka razy miałam pomadki Clarins i je uwielbiałam, ale , nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła ;) Nawilżające, matowe wykończenie to dokładnie to, czego szukam. Dziękuję ! ;))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ładne odcienie, najbardziej podoba mi się chyba "Sweet pop". Cena do niskich nie należy, ale skoro jest odpowiednia do jakości kosmetyku to myślę, iż warto zainwestować.
    W związku z sytuacją osobistą byłam zmuszona chwilowo zaprzestać prowadzenia bloga. Tymczasem wróciłam do tej przyjemności :)
    Pozdrawiam serdecznie- strefawyobrazni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Podoba mi się każda z tych, które pokazałaś i mimo tego, że ja też nie jestem wielką fanka błyszczących kosmetyków - ten delikatny blask wcale mi nie przeszkadza :) Dzięki niemu wyglądają naturalnie, a do tego nie trzeba mieć usta w idealnym stanie, jak ma się to przy pomadkach zastygających ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam tej marki .Śliczne kolory.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem zachwycona jaki świetny dają efekt! Teraz o nich marzę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie miałam żadnego produktu tej marki, ale te pomadki pięknie prezentują się na Twoich ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Brzmi ciekawie muszę wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  25. efekt świetny :)
    tak się zastanawiam, to ile Ty ich masz, skoro tu nawet nie ma wszystkich ulubionych? :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj ciezko zdecydować która najładniejsza, wszystkie mają w sobie to coś ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomadki prezentują się fenomenalnie, piękne kolory.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Upatrzyłam sobie kilka kolorów z tej serii, ale i tak największe wrażenie robi na mnie ich fiolet Grape Pop <3.

    OdpowiedzUsuń