8 września 2017

Kosmetyki, których używam przynajmniej od 3 lat

Najlepsze kosmetyki

Cześć Piękni! 

Pomysł na ten post "spłynął" na mnie ostatnio, kiedy po umyciu swoich włosów po raz setny a może nawet tysięczny użyłam jednego z produktów, który wam dzisiaj przedstawię. Tytuł tego posta mógłby brzmieć "Ulubieńcy", jednak w ulubieńcach często pisze się o produktach świetnie działających i spełniających oczekiwania, jednak mimo wszystko kilka miesięcy później zostaje nam tylko wspomnienie o nich, a ich miejsce zajmuje coś innego. Dzisiaj pokażę wam których produktów używam już od wielu lat, bo część z nich znacznie przekracza tytułowe 3 lata.


Na początek chciałabym przeprosić, bo już od dwóch tygodni nie pojawiały się posty, jednak było to związane z moim wyjazdem. Wszystko wraca do normy, a wyniki konkursu pojawią się w następnym poście (17.09).

Marion, 7 Efektów, Kuracja z olejkiem arganowym
Produkt ten jest chyba odrobinę kultowy, bo na Wizażu zebrał prawie 300 opinii, a jego średnia ocena to 4,3. Pierwszy raz kupiłam go na Ezebra.pl, w grudniu 2013 roku. I tak, zdaję sobie sprawę, że oleju arganowego jest w nim zapewne jak na lekarstwo. Nie oszukujmy się, kosztuje on ok. 10 zł za 50 ml. Używam go do zabezpieczania końcówek po myciu, a w czasach kiedy prostowałam włosy - również przed prostowaniem. Olej arganowy znajduje się w nim na czwartym miejscu, a wyprzedzają go cztery emolienty. Jak więc widać, jego jedynym działaniem ma być otoczenie włosa warstwą ochronną, nie nawilża on natomiast bezpośrednio. Możemy też spodziewać się po nim efektu wygładzenia. Jak każdy tego typu produkt, nałożony w zbyt dużej ilości oraz na całą długość włosów spowoduje, że będą one wyglądać na tłuste. Jednak jeżeli nałożycie go na mokre włosy, po wyschnięciu efekt ten nie będzie widoczny. Zdarzyło mi się raz czy dwa kupić serum termoochronne tej samej marki i sprawdzało się ono podobnie do tej kuracji.


Peeling enzymatyczny Lirene

Peelingi Lirene
Jeśli miałabym sobie przypomnieć kiedy zaczęłam używać tych peelingów, nie doszłabym do żadnej mniej lub bardziej określonej daty. Peelingi te zaczęła stosować moja mama i to jeszcze w tych czasach, kiedy o pielęgnacji czy makijażu nie miałam zielonego pojęcia. Ona natomiast polubiła się z nimi i widocznie uznała, że są najlepszymi jakie miała do tej pory, bo od tego czasu ZAWSZE je kupuje. Przeszło to też na mnie. Testowanie nowości mam w swojej naturze, jednak każda "zdrada" kończyła się zawodem i zawsze wracałam do nich z podkulonym ogonem. Stosuję drobnoziarniste lub enzymatyczne z różnych serii. Również one cieszą się popularnością na Wizażu, gdzie przykładowo drobnoziarnisty peeeling wygładzająco-oczyszczający ponad 70 osób oceniło na średnio 4,4 gwiazdki. Kosztuje ok. 15 zł za 75 ml.


Krem do rąk Garnier

Krem do rąk Garnier Intensywna Pielęgnacja Bardzo Suchej Skóry
Jest to kolejny produkt, który przejęłam po mamie :) Stosujemy go obie już od ładnych paru lat i mimo iż tutaj również zdarzają nam się małe zdrady, zawsze do niego wracamy. Nie znam drugiego kremu, który miałby tak gęstą i bogatą konsystencję, a jednocześnie tak szybko się wchłaniał. Moje dłonie często wpadają w tarapaty i niewiele trzeba, by stały się suche i wręcz bolały. Wystarczy wtedy, że zastosuję intensywniejsze nawilżanie owym kremem i po problemie. Na Wizażu oceniło go ponad 830 osób i przyznały mu 4,2 gwiazdki. Jego cena trochę się podniosła od czasu, kiedy zaczęłyśmy go używać i obecnie można go kupić za ok. 10 zł za 100 ml. Dzięki gęstości jest jednak bardzo wydajny.
Balsamy do ust Carmex

Balsamy do ust Carmex
Tak jak w przypadku peelingów Lirene, również tutaj nie mam swojego jednego ulubieńca. Zdecydowanie jednak balsamy te należą do moich niekwestionowanych faworytów i mimo, iż zdarzyło mi się używać innych pomadek nawilżających, zawsze do nich wracam. Przyznam jednak, że z niewiadomego powodu zawsze używam tylko tych w tubce. Koszt tego cuda to ok. 10 zł za 10 ml. Wersja truskawkowa, którą posiadam obecnie na Wizażu dorobiła się tylko 3,2 gwiazdki, jednak wersje w sztyfcie  są oceniane zdecydowanie wyżej, od 4 gwiazdek w górę. Najlepiej oceniony został balsam w słoiczku, bo na aż 4,5, jednak muszę przyznać, że nie lubię kiedy produkt do ust zamknięty jest w takim opakowaniu. Być może następnym razem wypróbuję sztyft :) Carmexy długo utrzymują się na ustach i przede wszystkim świetnie działają. Są też bardzo wydajne, chociaż spotkałam się z opinią, że kończą się szybko. Być może to kwestia częstotliwości używania, w każdym razie moje egzemplarze zawsze starczają mi na ładnych kilka miesięcy.

Znacie moich ulubieńców? Jakich kosmetyków używacie od lat?




Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

11 komentarzy:

  1. Poszukałam w myślach i wychodzi na to, że teraz rzadziej wracam do kosmetyków niż kiedyś. Rotacja jest u mnie spora. No może poza perfumami i farbą do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rowniez czesto korzystam z tego olejku marion, a Carmexy uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm... musiałam się rozejrzeć po kosmetykach :D Chyba nie mam takich mega ulubieńcow, do których wracam od kilku lat. Za bardzo lubię testować nowe rzeczy, wiec wierność mi nie wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z twoich produktów nie miałam tylko peelingu z Lirene, aczkolwiek mam na niego chrapkę. Krem z Garnier dobrze się sprawdził, rzeczywiście ma bogatą konsystencję i bardzo dobrze nawilżał. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, jaki fajny jest ten Garnier! Uwielbiam ten krem.
    Uwielbiam także Carmexy!
    Prezentują się rewelacyjnie i działają super.
    A na Mariona muszę się skusić.
    Pozdrawiam serdecznie :)


    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś lubiłam tę kurację Marion, ale już lata jej nie używałam :D A Carmexy uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tylko Carmexy i też bardzo je lubię. Mam dopiero drugie opakowanie, ale wie, że to będzie balsam, do którego będę regularnie wracać. Sama używam wersji w sztyfcie, bo ta forma jest mi jakoś najbliższa i wydaje się najwygodniejsza. Słoiczka nie zamierzam próbować, bo też nie lubię takich form, ale może zdecyduję się następnym razem na tubkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od kilku osób słyszałam, że krem z Garniera jest świetny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Peeling enzymatyczny Lirene to i mój must have. Żadne mechaniczne złuszczania a właśnie lirene:)

    Co do carmexa to nie sprawdził się u mnie, bije go o głowę miodek z Ori :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Twojej listy regularnie wracam do Carmexów, ja jestem fanką sztyftów, bo można je łatwo i szybko zaaplikować :)

    OdpowiedzUsuń