21 maja 2017

Naturalne znaczy... lepsze?

Cześć Piękni! 
Od dłuższego czasu możemy zaobserwować na świecie modę na slow life, zdrowy styl życia czy bycie eko. Jedną z takich "mód" czy tendencji jest również moda na kosmetyki naturalne. Wydawać by się mogło, że to, co dała nam natura powinno w zupełności wystarczyć nam do życia a ingerencja w naturę i tworzenie syntetycznych substancji nie może być dla nas dobre. Dzisiaj chciałabym z wami na ten temat porozmawiać.


Do napisania tego posta częściowo zainspirował mnie artykuł, który ukazał się w kwietniowym Skarbie. "Naturalnie, że naturalnie!" ma dość przewrotny tytuł, ponieważ tak naprawdę autorka wcale nie nakłania nas do zakupu naturalnych kosmetyków, a jedynie opisuje wady i zalety zarówno tych naturalnych, jak i syntetycznych.



Oczywiście każda marka produkująca kosmetyki naturalne będzie zapewniać, że są one o wiele lepsze dla naszej cery, czerpią swoje dobroczynne właściwości prosto z natury itp. Nie od dzisiaj jednak chyba wiadomo, że słowa producentów należy traktować z przymrużeniem oka ;) Przygotowując się do napisania tego posta postanowiłam poczytać co o swoich kosmetykach mówią producenci produktów naturalnych i odnieść się do przytaczanych przez nich argumentów.

Jednym z najczęściej poruszanych kwestii są alergie skórne. Faktem jest, że mnóstwo osób jest na coś uczulona, dlatego producenci wszystkich kosmetyków chętnie posługują się stwierdzeniem "hipoalergiczny". Faktem jest, że NIE ISTNIEJE coś takiego, jak produkt hipoalergiczny, ponieważ alergię można mieć dosłownie na wszystko. Być może substancje zawarte w danym kosmetyku ZAZWYCZAJ nie powodują alergii i nie wystąpiła ona np. u badanej grupy, jednak nie znaczy to, że produkt nie uczuli właśnie Ciebie. Winą za taki stan rzeczy chętnie obarcza się substancje syntetyczne, dodając im łatkę drażniących. Mimo wszystko również substancje naturalne bardzo często uczulają i tak naprawdę od naszego organizmu zależy jak zareaguje na konkretną substancję. Rozwijając myśl, często można usłyszeć stwierdzenia typu "natura wie co dla nas najlepsze". Gdyby tak było, to nie istniałyby trujące grzyby i rośliny. Natura nie jest osobą a zjawiskiem czy też procesem, dlatego nie wie co dla nas najlepsze. Wytworzyła różne formy życia, niektóre się uzupełniają, inne niszczą. 
Ważną kwestią jest też pielęgnacja przeciwzmarszczkowa. W młodym wieku możemy się tym nie przejmować, jednak powiedzmy sobie szczerze - natura działa łagodnie. Oczywiście, istnieją substancje działające dość mocno, ale pani w wieku 50+ szukająca czegoś skoncentrowanego i mocno liftingującego może się bardzo zawieść używając naturalnych kosmetyków, których działanie będzie po prostu zbyt słabe.



Istnieje pewna lista substancji zakazanych, których niektórzy wystrzegają się jak ognia. Parafina, silikony, parabeny, SLS-y.... Pracuję w perfumerii i często pojawiają się klienci, którzy pytają o naturalne produkty np. bez parabenów. Większość z nich nie ma tak naprawdę pojęcia czym owe parabeny są, ale słyszeli, że to złe. Tak się jednak składa, że parabeny to jedne z najlepiej przebadanych konserwantów, a w dodatku dodaje się ich znacznie mniej niż innych tego typu substancji. Methylparaben występuje nawet naturalnie w jagodach! Przylgnęła do nich łatka rakotwórczych po opublikowaniu w 2003 roku nierzetelnych badań na temat wywoływanego przez nie rzekomo raka piersi spowodowanego stosowaniem antyperspirantów. Mają one rzeczywiście działanie estrogenne, jednak takie działanie posiada też wykorzystywany w naturalnych kosmetykach chmiel czy soja. Analizę bezpieczeństwa parabenów w kosmetykach znajdziecie tutaj (klik). Silikony czy parafina zwykle obwiniane są o zapychanie porów, jednak dlaczego z tego powodu unikać mieliby ich wszyscy? Moja cera nie ma skłonności do zapychania, dlatego takie substancje zupełnie nic złego mojej skórze nie robią. Oczywiście, jeżeli kogoś innego zapychają, to warto z nich zrezygnować. Należy jednak pamiętać, że np. naturalny wosk pszczeli również może nas "zapchać". Oleje mineralne są substancjami bardzo stabilnymi, w przeciwieństwie do wielu olei naturalnych. Co to oznacza? Substancje ulegające rozkładowi (niezależnie czy są one naturalne, czy syntetyczne) pod wpływem np. promieniowania UV mogą wytwarzać szkodliwe "pochodne" takie jak np. wolne rodniki. Nie będę tutaj opisywać każdej takiej substancji osobno, jednak warto poczytać sobie najnowsze badania, a dopiero potem ustalić swoje stanowisko zamiast ślepo wierzyć w to, co gdzieś przeczytamy :) Pamiętajcie, że szkodliwość często zależy od użytej dawki, nie wszystko przenika przez skórę a to, co szkodzi przyjmowane doustnie, nie musi szkodzić będąc nałożone na skórę.
Naturalne a naturalne to nie zawsze to samo. Osoby, które siedzą głęboko w temacie z pewnością zwracają uwagę na takie rzeczy, ale jeśli ktoś należy raczej do grupy opisanej wyżej, czyli coś gdzieś usłyszał, ale tak za bardzo to nie wie, to powiem: to, że ktoś reklamuje swój produkt jako naturalny nie znaczy, że taki właśnie jest. Często taką łatkę przykleja się produktom, które mają tylko kilka naturalnych składników, ponieważ nie ma zbytnio regulacji prawnych, które ustaliłyby jakieś konkretne zasady. Co więcej, to że kosmetyk naprawdę jest naturalny, nie znaczy wcale, że substancje w nim zawarte są dobrej jakości. Tylko certyfikowane produkty mogą szczycić się, że ich produkty zawierają tylko czyste składniki. Co do innych nigdy nie mamy pewności, czy nie zostały one pozyskane najtańszą i najgorszą metodą z plantacji rosnącej przy autostradzie ;) Oczywiście, tak samo jest z kosmetykami konwencjonalnymi i tak naprawdę nigdy nie wiemy co dokładnie znajduje się w naszym produkcie.
Na koniec chciałabym poruszyć kwestię, która ma ogromne znaczenie dla mnie i pewnie dla wielu osób zmagających się z problemem suchej skóry. Otóż niestety, ale przez brak możliwości stosowania parafiny, wazeliny i innych substancji nawilżających pośrednio, konsystencja produktów naturalnych jest dla mnie zwykle po prostu zbyt lekka. Moja pielęgnacja jest etapowa i przy pierwszych etapach nawilżania lekkie konsystencje kosmetyków naturalnych są jak najbardziej wskazane. Jednak na koniec zawsze nakładam na twarz krem, który ma bogatą, gęstą formułę, gdyż zwyczajnie z takim najlepiej się czuję. Wiem, że alternatywą może być olejek, jednak dla mnie efekt niestety nie jest współmierny.

W tym miejscu chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że absolutnie nie jestem przeciwna produktom naturalnym. Uważam, że naprawdę mogę być one wybawieniem dla wielu cer, mogą się świetnie sprawdzać i przynosić nam to, co najlepsze. O ich zaletach informować nie muszę, bo wszędzie się o tym mówi. Nigdy jednak nie przejdę na pielęgnację tylko i wyłącznie naturalną, ponieważ uważam że rozwój technologii i możliwość stosowania substancji syntetycznych również jest dla nas wybawieniem. Chciałam wam dzisiaj przekazać, jak w większości postów tego typu, że najważniejsza jest ŚWIADOMOŚĆ. Będąc świadomym siebie, swojego ciała, skóry oraz posiadając chociażby podstawową wiedzę z zakresu pielęgnacji, funkcjonowania organizmu, składów i różnych substancji jesteśmy w stanie dobrać idealny dla nas sposób dbania o cerę. Kiedy to osiągniecie, będziecie mogli przestać zwracać uwagę na obietnice producentów, natomiast wybierać świadomie i trafnie to, czego potrzebujecie. Czerpcie wiedzę z różnych źródeł, sprawdzajcie najnowsze badania i nie dajcie się nabić w balona :) Ja tymczasem wracam właśnie z Meet Beauty Conference, niedługo na blogu pojawi się podsumowanie konferencji!

Jakich kosmetyków używacie? Naturalnych czy kowencjonalnych?



Pamiętajcie, że to już ostatni dzień konkursu! (kliknij w obrazek konkursowy)





Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

25 komentarzy:

  1. świetnie napisane! szczerze mowiac ja studiuje sklady, ale nie przesadnie uwaznie - wiem, ze musze unikac parafiny i raczej olei mineralnych, bo to niekorzystnie u mnie dziala :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądrze napisane, polecę wpis u mnie na fb bo uważam że jest warty przeczytania. Ja mimo, że jestem fanką naturalnych kosmetyków nie zamykam się na inne rzeczy. Technologia kosmetyczna obecnie bardziej się rozwija i wiele substancji zrobionych sztucznie działają lepiej i są bezpieczniejsze dla skóry niż naturalne składniki. Grunt to rozsądek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post. Widać, że włożyłaś w niego dużo pracy :) Nie wiedziałam o kilku rzeczach, o których piszesz - na przykład o parabenach. Ja stosuję zarówno kosmetyki te bardziej naturalne jak i te mniej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleciłam ten post pewnej pani na grupce o kosmetykach, ponieważ miała pewien problem z naturalnymi kosmetykami :) Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko :)

      Usuń
    2. Absolutnie :) Jeśli tylko ma to komuś pomóc albo uświadomić, to jak najbardziej jestem za :)

      Usuń
  4. oj tak.... z tymi producentami.... jako praktycznie dzieciak wierzyłam jowialnie że Oriflame ma kosmetyki naturalne... bo jest napisane naturalne szwedzkie kosmetyki... potem przestałam ich używać....wiele, kilkanaście lat później trafiło w moje ręce kilka produktów tej marki wiec spojrzałam na skład... no cóż... papier wszystko przyjmie i skład i "naturę" a wiedzę warto mieć.
    Co do uczuleń to i naturalne produkty mogą uczulać:)
    Dobry post!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy się nad tym tak naprawdę nie zastanawiałam. Nie mam problemów z alergią więc nie przywiązuję wielkiej wagi do rodzaju kosmetyków. Myślę, że było by inaczej gdyby ten problem mnie dotyczył.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny tekst i bardzo przydatny. U mnie najgorzej jest z parafinami, ale też nie wszystkie produkty naturalne spełniają moje oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja staram się używać naturalnych kosmetyków, jednak nie jest to taka prosta sprawa. Mam wrażliwą cerę i czasem super naturalne składy mnie podrażniają. Stawiam na zrównoważony balans w tej kwestii. Mam i takie, i takie kosmetyki. Metodą prób i błędów dobrałam dobrą dla siebie pielęgnację.
    PS: Mam nadzieję, że szczęśliwie dojechałaś. Ogromnie się cieszę, że poznałyśmy się na żywo. Oby jak najwięcej takich spotkań. Buziaki! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie szaleję z kosmetykami naturalnymi. We Francji bardzo popularne są kosmetyki Yves Roches, sama ich używam, jestem z nich zadowolona. Natomiast z dezodorantami to już trochę inna historia. Dezodorant domowej produkcji z soli magnezowej podrażnia moją skórę, więc znów teztuję dezodoranty bez soli aluminium w składzie. Kłopot z tym, że jeszcze nie znalazłam skutecznego, a idzie lato..., więc "grozi" mi powrót do sprawdzonych , "niezdrowych" antyperspirantów. ;)
    Świetnie napisany post!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja się pomału przerzucam na kosmetyki naturalne, ale nie rezygnuję w 100% z tych innych - po prostu baczniej przeglądam skład i odrzucam te, które mają substancje niefajne. Np. taka parafina w kremie do rąk mi nie przeszkadza, ale już w kosmetykach do twarzy owszem, bo powoduje pojawienie się niedoskonałości. Natura też potrafi nas zawieść i działać alergizująco, więc warto obserwować i skórę i składy, by wiedzieć, co nam pomaga, a co szkodzi. A parabeny? Wolę je milion bardziej od pochodnych formaldehydu, które też są konserwantami;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo, bardzo, bardzo mądry wpis:) Podpisuję się pod tym !
    www.evelinebison.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Wg mnie najważniejsze, to zachować zdrowy rozsądek i obserwować, co nam służy, a co nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mnie kwestia rozszyfrowywania składów to ciągła nauka :) Ale nauczyłam się już rozpoznawać kilka składników i nie jestem żadną maniaczką naturalnych kosmetyków. Wiem, że parafina mi nie szkodzi, a muszę podziękować kosmetykom z kwasem salicylowym, za to te z kwasem hialuronowym sprawdzają się u mnie z reguły świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post. Osobiście nie używam szczególnie naturalnych kosmetyków a takich które mi służszą i się sprawdzają na mojej cerze ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie jestem maniaczką eko i natury, ale korzystam i z takich kosmetyków. Korzystam z nich chyba o wiele bardziej ostrożnie, niż z tych nienaturalnych, ponieważ częściej zdarzają mi się po nich problemy skórne.
    Denerwuje mnie natomiast, że osoby, które "uparły się" na eko, traktują osoby takie jak ja jak największe zło i non stop trąbią mi o zatrutych w morzach rybkach. Kazałabym takiej jednej czy drugiej przejrzeć wszystkie swoje szafki, kosmetyki i środki czystości, czy rzeczywiście są takie eko i czy to tak dobrze karmić te wszystkie rybki cysterną octu każdego dnia ;)
    Bardzo rozsądny tekst!

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepiej to chyba znaleźć złoty środek. Osobiście chętnie sięgam po naturalne kosmetyki, ale uzupełniam je też syntetycznymi. Szczególnie takimi z apteki, albo gabinetowymi.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą! To wszystko działa również w drugą stronę, nie każdy "chemiczny" kosmetyk jest zły. Ja osobiście używam zarówno naturalnych kosmetyków, jak i tych z mniej ciekawymi składami. Jeżeli nie dzieje mi się krzywda i produkt spełnia swoje działanie, uważam, ze wszystko jest w porządku :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się z Tobą :)
    Sama używam wielu kosmetyków naturalnych, ale "zwykłymi" również nie pogardzę :) Szczególnie tymi, które właśnie mogą pomóc opóźnić procesy starzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Coś w tym jest ci napisałaś...
    Każdy produkt ma swoje wady i zalety dla każdego co innego będzie dobrego...
    Pozdrawiam ☺

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetnie to ujęłaś :) Widać, że masz wiedzę :)
    Ja przeciwko syntetykom nie mam nic, ale muszą być dobrane pod preferencje mojej skóry :) Parafina np. w ogóle nie wchodzi u mnie w grę. Po pierwsze zapycha, po drugie ma działanie stricte okluzyjne - oblepia skórę warstwą ochronną, którą nie niesie ze sobą jakichkolwiek korzyści odżywczych. Jedynie, tak naprawdę, zapobiega ucieczce wody z naskórka :) Ja wolę żeby z danego kosmetyku coś naprawdę "zadziałało" bez efektów niepożądanych w postaci wizyty nieprzyjaciół :)
    Czytanie składu i poznanie preferencji swojej skóry to moim zdaniem podstawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego ja używam kremów z parafiną na te odżywcze, ze składnikami aktywnymi :p Najpierw daję to, co najlepsze, a na koniec "przyklepuję", żeby nie uciekały :p

      Usuń