11 grudnia 2016

Recenzja palety #Shapematters od Smashbox

Cześć Piękni!  
Kilka tygodni temu chwaliłam się wam na Instagramie moją nową paletą Shapematters od Smashboxa. Testowałam ją cierpliwie, aż w końcu nadszedł czas by lepiej wam ją przedstawić. Pierwszy raz zobaczyłam ją w Sephorze i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Jakie uczucia żywię do niej teraz, gdy pierwsze zauroczenie minęło? 



Co mówi producent? 
Magia czy makijaż? Stwórz niesamowitą, optyczną iluzję z nową #SHAPEMATTERS 3-w-1 paletą do modelowania.  
Podkreśl oczy, wymodeluj brwi, zaznacz kształt twarzy z tymi 16-ma odcieniami przy pomocy podwójnego pędzelka dołączonego do zestawu. Zawierająca więcej opcji niż którakolwiek inna paleta, #SHAPEMATTERS Palette oferuje Ci proste w obsłudze narzędzia do konturowania oraz profesjonalny instruktaż aby osiągnąć efekt godny planu zdjęciowego.” 
Ilość produktów: 9 cieni, 4 pudry do konturowania, 2 cienie do brwi + wosk 
Cena: 299 zł 

Moja opinia: 
To, co urzekło mnie w tej palecie, to jej wielofunkcyjność. Zdaję sobie sprawę, że cena jest naprawdę spora, jednak gdyby policzyć osobno cienie do brwi, pudry oraz cienie do powiek marek z wyższej półki, zapewne trzeba by wydać o wiele więcej. Ponadto, jest to świetna opcja podróżna, bo choć paleta mała nie jest, to zastępuje nam pojedyncze produkty ginące w otchłani kosmetyczki. Wychodząc z tego założenia uznałam, że tak wielofunkcyjna paleta to świetny pomysł. Przejdę jednak do recenzji poszczególnych jej elementów. 


Zacznę od cieni, których w palecie znajdziemy 9. Kolory, które początkowo mnie zachwyciły, trochę mnie zawiodły. W gruncie rzeczy nie mamy tutaj wielkiego wyboru. Oprócz różu, fioletu, brązu i czerni znajdziemy jasne kolory oscylujące w okolicach beżu. Wolałabym, aby gama kolorystyczna była bardziej zróżnicowana, nawet jeśli pozostajemy w kolorach dziennych. Jeśli chodzi o trwałość, nie mam jej absolutnie nic do zarzucenia. Właśnie za to uwielbiam cienie z wyższej półki – idealnie utrzymują się przez cały dzień, mimo iż moja powieka ma tendencję do zbierania ich w załamaniu. Pod tym względem Smashbox nie zawodzi. Nie są to jednak produkty, które w bardzo łatwy sposób można blendować. Pigmentacja jest naprawdę świetna, jednak nie suną one po skórze tak gładko. Całkiem łatwo możemy sobie nimi zrobić ciemniejsze plamy, które później trudno będzie rozetrzeć. 
Jeśli chodzi o pudry, również tutaj mam mieszaną opinię. W palecie znajdziemy dwa bronzery (chłodniejszy i cieplejszy), jasny puder bez drobinek oraz rozświetlacz. W przypadku bronzerów żaden odcień nie jest dla mnie idealny, jednak mieszając je ze sobą jestem w stanie uzyskać odpowiedni kolor. Chłodniejszy wyglądał na mojej cerze brudno, cieplejszy natomiast jest odrobinę zbyt ciepły. Jeśli mowa o trwałości, tutaj również jestem zadowolona. Najrzadziej używam jasnego pudru bez drobinek, ponieważ nie potrzebuję takiego produktu. Nie jest on na tyle jasny, bym mogła używać go jako rozjaśniacza kości policzkowych czy grzbietu nosa. Kilka razy użyłam go w roli pudru do utrwalenia korektora pod oczami i całkiem dobrze spisał się w tej roli, choć trzeba pamiętać, że nie jest to puder utrwalający. Ostatni w składzie jest rozświetlacz, który jest fajną opcją na co dzień, jednak według mnie jest on zbyt mało błyszczący. Efekt, jaki daje na skórze określiłabym bardziej jako satynę niż błysk. 


Przechodzimy już do ostatniej części, czyli zestawu do brwi. Znajdziemy w nim dwa cienie oraz wosk. Cienie sprawdzą się u osób o blond włosach lub szatynek, jednak dla brunetek będą raczej zbyt jasne. Osobiście jaśniejszego używam na początku brwi, a ciemniejszego w dalszej części. Aplikacja nie sprawia problemów, cienie są fajnie napigmentowane. Wosk utrzymuje włoski w ryzach, chociaż nie możemy oczekiwać po nim całodniowego super-utrwalenia. Wracając do odcieni, znów nie do końca trafiony okazał się dla mnie ich kolor. Chociaż w opakowaniu wyglądają na naprawdę chłodne, na brwiach są delikatnie zbyt ciepłe. Nie mogę powiedzieć, by był to zły odcień, jednak nie jest to mój ideał. 

Jak więc widzicie, moja opinia na temat tej palety jest dość mieszana. Z jednej strony jakość jest naprawdę fajna, z drugiej pełno jest szczegółów, które odbierają radość z jej posiadania. Czy kupiłabym ją ponownie? Nie. Nie jest to z pewnością zły produkt, jednak wydając tak dużo pieniędzy na jakiś produkt, oczekujemy że blisko mu będzie do ideału. Shapematters niestety nie spełniła moich oczekiwań. 


Używaliście innych palet wielofunkcyjnych? Jakie są wasze ulubione?



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

20 komentarzy:

  1. No to słabo bo za 300 zł oczekuje czegoś więcej chociaż wiem ze to paleta wielofunkcyjna no ale jednak chyba się nie skusze,super recenzja <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cała najpotrzebniejsza kolorówka w jednym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. widziałam ją ale jakoś bardzo mnie do siebie nie przekonała :) kuszą mnie inne marki!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie nie moje kolory, a cena kosmos :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne kolory, coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Paletka ma idealnie moje kolory :) ale obecnie nie jestem na kupnie nowej, mam 4 i mi to wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej wolę kosmetyki w mniejszej ilości, a cena dodatkowo zdecydowanie dla mnie za wysoka :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolory cieni do powiek bardzo mi się podobają. Jednak te do brwi to juz nie moja gama. Cena tez, wiadomo...;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Smashbox ostatnio jest naprawdę mocno obecny w sferze Youtube i na blogach. Nigdy nie miałam żadnego produktu tej marki, więc tym bardziej kusi podwójnie. Paleta obłędna, ale akurat w tej kategorii spasuję; mam aż nadto palet i cieni ;)
    Pozdrowionka cieplutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie przekonuje mnie ta paleta :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie zrobiła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia

    OdpowiedzUsuń
  12. Zamysł bardzo fajny, choć faktycznie, niektóre elementy można by zrobić lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że nie sprawdziła się w 100%..

    OdpowiedzUsuń
  14. Wspaniała paletka, wielofunkcyjna : ) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolorki ładne ale za taką cenę nie skusiłabym się na żadną paletkę. Cieni używam sporadycznie więc byłby to dla mnie bezsensowny wydatek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. rzeczywiście fajnie napigmentowane :) jestem ciekawa, jak sprawiałyby się w praktyce :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Cena rzeczywiście spora;/ fajna pigmentacja. CIekawa jestem jakby mi się z nią pracowało. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Faktycznie kosztuje sporo i sama nie wiem czy lubię takie wielofunkcyjne zestawy. Oczywiście gdybym miała okazję kupić tę paletkę, to pewnie bym to zrobiła, ale nie jestem pewna czy skusze się kiedykolwiek na ten zestaw, choć marka jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń