13 marca 2016

Pokruszone kosmetyki - jak je naprawić?

 Cześć Piękni!
Pewnie wielu z was zdarzyło się niechcący upuścić lub zepchnąć z szafki kosmetyk prasowany, który pokruszył się na miliony kawałków. Niewiele osób jednak zdaje sobie sprawę, że istnieje łatwy sposób by naprawić zniszczone w ten sposób produkty. Upadek mojego ulubionego cienia do brwi z Golden Rose sprawił, że postanowiłam się nim z wami podzielić :)



1. Pokruszony produkt rozdrabniamy jeszcze bardziej. Do tego zadania można wykorzystać np. trzonek pędzla.


2. Do produktu dolewamy czysty alkohol, ja użyłam w tym celu wódki. Wlewamy tyle, by wszystko można było ławo wymieszać i stworzyć jednorodną masę.


3. Po kilku minutach formujemy wszystko tak, jak chcemy by ostatecznie wyglądało, dociskamy oraz wygładzamy. Pozostawiamy na kilka godzin, aby alkohol mógł wyparować. Później wystarczy już tylko wyczyścić ładnie opakowanie i kosmetyk jest prawie jak nowy :)


Sposób ten może nieznacznie zmienić właściwości produktu, jednak nie powinny być to diametralne zmiany.

Znałyście wcześniej ten sposób? Czy wam, tak jak mnie, często rzeczy lecą z rąk? :)

Nie zapomnijcie o Instagramie!
Instagram

63 komentarze:

  1. Juz kiedyś ta metoda uratowała moje cienie do powiek : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam tyle pokruszonych cieni. Będę musiała wypróbować ten trik ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A rozświetlacz da się tak naprawić?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja znam, ale zawsze pójdzie coś nie tak. Często dolewam za dużo np. spirytusu salicylowego i puder nie chce zaschnąć innym razem tworzy się skorupka och muszę jeszcze trochę się z tym pobawić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny sposób, kiedyś słyszałam ale nie każdy go zna :) Mi z rąk wszystko wylatuje, nawet stłukłam żyrandol przy jego myciu, taka sierota ze mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sposób stary jak świat ale działa :).

    OdpowiedzUsuń
  7. Próbowałam z różem i działa :) róż nie zmienił nawet właściwości. Polecam tą metodę

    OdpowiedzUsuń
  8. Na szczęście nigdy nie pokruszył mi się cień, więc nie musiałam stosować tego sposobu, ale i tak warto wiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. kiedyś co chwilę wypadały mi róże z rąk i kruszyły się w drobny mak - wtedy nie znałam tej metody :( teraz nie jestem taka niezdarna i nie mam jak sprawdzić tego sposobu :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj zdarza mi się stosować ten sposób :).

    OdpowiedzUsuń
  11. też kiedyś pisałam na blogu o tej metodzie, jej jedyny minus, to taki, że cienie stają się ciut mniej intensywne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo, przydatne, bo ja zawsze zakatuje tak bronzer. ;<

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio upuściłam swój róż, muszę wypróbować ten sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę zastosować taki patent, bo właśnie mi się róż niestety pokruszył. :<

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam o takich trikach, ale nie musiałam ich stosować, bo żadne cienie mi się jeszcze nie pokruszyły :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Takim sposobem ratowałam mój róż do policzków! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo przydatny trick, ostatnio jakoś nic nie upuściłam, ale mam kota, który lubi zrzucać :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam i niestety miałam okazję stosować. Niestety mam pecha i czasami odnajduję swoje produkty w stanie agonalnym, mimo, że nie pamiętam, żebym robiła im krzywdę...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie miałam pojęcia, że pokruszony cień da się uratować. ;))

    OdpowiedzUsuń
  20. Opukać w niemalowane, rzadko coś mi się pokruszy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdzieś kiedyś widziałam ale to już bardzo dawno podobny wpis o reanimacji kosmetyków po "wypadku" na moje szczęście jeszcze nie miałam okazji tej metody testować :). Ale fajnie że o tym piszesz bo nie jednej dziewczynie się to przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zdarza mi się używać tego sposobu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny sposób! Nigdy o nim nie słyszałam, a często mam problem z pokruszonymi kosmetykami. Na pewno wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę wypróbować patentu ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Stosowałam wiele razy... tylko nigdy z wódką. Szkoda wódki :-P Tym bardziej, że czysta w cale nie jest czysta - ma raptem czterdzieści kilka procent alkoholu, reszta to dodatki "smakowe" i woda, które nie parują już tak dobrze. Polecam spirytus rektyfikowany - 95% mocy ;-P

    OdpowiedzUsuń
  26. Mój róż rozbił się na drobne kawałki :) Ja właśnie też słyszałam, że lepiej spirytus niż wódkę. :) Ale nie mam w domu spirytusu :P i jeszcze nie wypróbowałam tego triku :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dobry patent. Tylko czy alkohol w pełni wyparuję? Żeby później nie okazało się, że coś tam zostało i będzie wysuszało. Mnie podczas takich upadków od razu rozpada się wszystko na kawałki, łącznie z opakowaniem, tak że nawet nie ma co zbierać ;p

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla mnie to nowy sposób ;) muszę go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jestem ostrożna ze swoimi kosmetykami, ale nigdy nic nie wiadomo :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja tak ratowałam paletkę do makijażu, dodatkowo owinęłam monetę gazikiem i odcisnęłam na koniec nadmiar alkoholu :) Przy okazji ładny wzorek się utworzył :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Na pewno mi się prędzej czy później ta rada przyda, bo często coś wylatuje mi z rąk:)

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale to jest dobry pomysł! Musimy wypróbować ten patent :)

    OdpowiedzUsuń
  33. znam ten sposób, ale niestety mam niektóre taaakie kosmetyki, że potem i tak sie kruszą :<<

    OdpowiedzUsuń
  34. Fajny sposób.
    Może i z cienia w pyle w taki sposób można by zrobić cień prasowany?!

    OdpowiedzUsuń
  35. bardzo przydatny post1 :)

    zapraszam do mnie, odwdzięczam się za klikanie w kliki :)
    http://followthefashion-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  36. Przyszłaś mi z ratunkiem! Po ostatnich wyjazdach kilka moich kosmetyków się pokruszyło... :( melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Sposobu nie znałam, ale na pewno się przyda! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  39. Słyszałam gdzieś już o tym sposobie, jestem ciekawa jak się sprawdza. Warto mieć takie triki w zanadrzu :)

    OdpowiedzUsuń
  40. o zmora wielu kobiet, ale o tym sposobie jeszcze nie słyszałam! :) koniecznie go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Fajny pomysł ;-) na pewno skorzystam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  42. Coś czuję, że mój cień do brwi jednak zostanie odratowany :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nigdy nie ratowałam kosmetyków, choć już wielokrotnie widziałam podobne posty na blogach :) Na szczęście akurat kosmetyków tak z rąk nie wypuszczam, gorzej z np. telefonem ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Wow! Nie znałam tego sposobu ale jest naprawdę świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Świetna metoda już o niej wiele razy słyszałam, choć nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  46. hmm.. kto by pomyślał, że ten alkohol rozwiązuje tak wiele problemów… ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Nie znałam tego sposobu. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Szczerze mówiąc nie znałam tego sposobu. Widziałam jedynie na yt jak uratować pokruszony kosmetyk, jednak twój pomysł jest o wiele prostszy i szybszy! :)
    cosska-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  49. Ojejku dziękuje za post bo akurat przyda mi się to do mojego pudru :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  50. Słyszałam o tym sposobie, ale jeszcze nigdy nie testowałam, bo nie było potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
  51. Kiedyś tak naprawiałam cień do powiek :)

    OdpowiedzUsuń
  52. To uczucie, gdy rano upuścisz paletkę Inglota i pokruszysz kilka kasetek, i nagle znajdujesz ratunek <3

    OdpowiedzUsuń
  53. Koniecznie muszę wypróbować ten sposób, mam tyle zniszczonych kosmetyków! I wódkę też mam :)

    OdpowiedzUsuń
  54. Oo bardzo ciekawy wpis 😊 bardzo ładny blog

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie, nie znałam. Ale jak tylko wrócę do domu po szkoleniu na.pierwszy ogień idę i naprawiam cienie a takich mam już kilka ;-)

    OdpowiedzUsuń
  56. Ostatnio wykorzystałam ten patent do sklejenia pudru. Działa! :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Niby znam tę metodę i niby nawet mam kilka kosmetyków potrzebujących natychmiastowego ratunku ale jakoś zawsze boję się że bardziej je zepsuję :D

    OdpowiedzUsuń