29 stycznia 2017

"Sekrety urody Koreanek" | Recenzja

Cześć Piękni! 
Niedawno na blogu recenzowałam biografię naszej rodaczki, Heleny Rubinstein, która zrewolucjonizowała a wręcz stworzyła rynek kosmetyczny (klik). Dzisiaj przychodzę do was z inną książką związaną z urodą, chociaż jest to książka zupełnie innego rodzaju. Już wiele miesięcy temu w blogosferze bardzo popularna stała się książka "Sekrety urody Koreanek", która świetnie wpisała się w obecną ostatnimi czasy modę na azjatycką pielęgnację. 


Książka jest poradnikiem zdradzającym sekrety pięknej, wiecznie młodej cery zarówno Koreanek, jak i np. Japonek. Uważam jednak, że jest to też książka o pielęgnacji w ogóle: pielęgnacja azjatycka jak i ta zachodnia opiera się przecież na tych samych zasadach. Różnią się oczywiście rytuały i metody (choć nie aż tak bardzo, jak mogłoby się nam wydawać) oraz samo podejście do pielęgnacji. Uważam, że tak naprawdę to podejście jest tym, co sprawia że skóra np. Europejek wygląda jak wygląda, podczas gdy 40-letnia Koreanka nie ma jeszcze ani jednej zmarszczki.  
W pierwszej kolejności poznajemy historię Charlotte Cho, autorki książki. Jest ona córką Koreańczyków, który wyjechali do Ameryki by znaleźć "lepsze życie". Sama Charlotte czuła się bardziej Amerykanką koreańskiego pochodzenia i niechętnie przyjmowała rady mamy odnośnie ubierania się czy dbania o cerę. Jak większość swoich rówieśniczek, niszczyła cerę na tysiące sposobów, zastanawiając się dlaczego nie może wyglądać jak gwiazdy z okładek. Wszystko zmieniło się kiedy po studiach wyjechała do Korei. Ponieważ "Seul oddycha pięknem, a jego tlenem jest pielęgnacja cery", szybko dowiedziała się jak zacząć dbać o cerę by zminimalizować powstałe już uszkodzenia i przestała walczyć z własną cerą - zaczęła jej po prostu słuchać. Według mnie bardzo zbliża to czytelnika do jej postaci. Nie czujemy się pouczani przez "wszystkowiedzące" guru, a poznajemy prawdziwą historię dziewczyny, która ze spalonej słońcem skwarki potrafiła stworzyć piękną, gładką cerę. 


Poradnik ten przede wszystkim opisuje i dokładnie tłumaczy zasadność stosowania różnych kroków pielęgnacyjnych. Pielęgnacja azjatycka charakteryzuje się swoją wieloetapowością. 10 czy nawet 15 kroków nikogo w Korei nie dziwi, natomiast u nas wywołuje szok. Uważam to za niezbyt zasadne i myślę, że w naszej kulturze stosuje się więcej kroków, niż zdajemy sobie z tego sprawę. Nie dziwi nas przecież używanie peelingu, kosmetyku myjącego,  toniku, serum, kremu pod oczy, kremu do twarzy ani maski. A to jest już 7 kroków. To ile osób rzeczywiście używa wszystkich tych kosmetyków jest już oczywiście inną kwestią. Charlotte Cho poświęca jednak każdemu rodzajowi kosmetyków część swojej książki. Przy okazji omawiania konkretnego etapu, dodaje ważne informacje z tym tematem powiązane (np. Kwestia ph skóry). Opisuje jak znaleźć produkt odpowiedni dla siebie, na co zwracać uwagę oraz jaką funkcję spełnia dany kosmetyk. Niestety, ale spotykam się z ogromną rzeszą kobiet, które nie mają pojęcia o podstawach funkcjonowania skóry - jak więc mają one stosować odpowiednią pielęgnację? Być może dzięki tej książce trochę się to zmieni :) 


Przy okazji czytania książki dowiadujemy się wielu ciekawych rzeczy o samej kulturze Korei, Koreańczykach i ich podejściu do świata. Po każdym rozdziale znajduje się wypowiedź eksperta z zakresu pielęgnacji, choć według mnie wypowiedzi te nie wnoszą nic nowego. Kolejne  "bonusy" to m.in. tabela ze składnikami kosmetycznymi, wskazówki jak rozpoznać swój rodzaj cery, ulubione koreańskie produkty oraz przepis na koreański makijaż. 
Jeśli miałabym skrytykować za coś książkę, to chyba za jej wygląd. Chodzi mi o strony z obrazkami, które mają być wizualizacją tego, o czym mówi się w danym rozdziale. Jeśli poradnik ten ma być prezentem dla wkraczającej w świat kosmetyków nastolatki, to jak najbardziej jestem na tak. Ale przecież jest to książka dla kobiet (i mężczyzn) w każdym wieku. Być może jest to kwestia koreańskiego uwielbienia dla wszystkiego co słodkie i kawaii, jednak wydaje mi się, że obrazki te mogą odstraszyć dojrzalsze kobiety, które uznają "Sekrety urody Koreanek" za książkę niepoważną, ot – poradnik dla nastolatek. Tymczasem osoby nieposiadające dużej wiedzy kosmetycznej w 234 stronach mają zamkniętą podstawową wiedzę na temat dbania o urodę. 

Muszę przyznać, że liczyłam na odkrycie jakichś nowych, nieznanych informacji podczas czytania "Sekretów urody Koreanek". Tymczasem prawie nic mnie nie zaskoczyło, choć chyba powinien to być powód do radości :) Poradnik czyta się baardzo szybko i przyjemnie. Cała wiedza przekazywana jest bardzo konkretnie. Jak już wcześniej pisałam, uważam że to świetny prezent dla nastolatek, ale każda kobieta, która uważa swoją wiedzę na temat dbania o urodę za niewystarczającą powinna po nią sięgnąć, nawet jeśli nie ma zamiaru kupować azjatyckich kosmetyków ani wprowadzać 15-etapowej pielęgnacji :) 


Czytaliście już "Sekrety urody Koreanek"? Jakie są wasze opinie?

PS. Wyniki konkursu ujawnię w następnym poście. Niestety, ale ostatnio miałam bardzo mało czasu :(



Nie zapomnijcie o Instagramie!

Instagram

I Facebooku!

34 komentarze:

  1. Ja świetnie się bawiłam przy lekturze tej książki i wiele nowych nawyków wprowadzam systematycznie w życie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chętnie kupię ją swojej córce, potrzebuje sobie wyrobić kilka nawyków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja już przeczytałam, nawet napisałam o niej na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja nie miałam z nią styczności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z pewnością potrzebna jest mi ta książka, bo pielęgnacja cery to dalej dla mnie nieco czarna magia i kuleje, a fajnie by było się zakonserwować teraz by być piękną i młodą na dłużej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie czytałam bardzo wiele opinii na temat tej książki, że nie zaskakuje i właściwie to nie wiadomo czemu stała się aż takim hitem. Ja jeszcze nie czytałam... może kiedyś jak wpadnie mi w ręce się nią bliżej zainteresuje :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam ostatnio tę książkę i wywarła na mnie pozytywne wrażenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam ją zakupić - i chyba to zrobię. =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też myślę że fajna pozycja dla nastolatek. Przeglądałam w sklepie ale się rozmyśliłam :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę ją kupić i przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jej ale mam w planach kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytam poradników, sama mogłabym jeden napisać ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sama wiedza to nie wszystko ;) czasem zastosowanie się do zasad bywa bardzo trudne...( unikaj stresu- słyszę zewsząd. Tylko jak to zrobić?) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Chyba wszyscy mają tą książkę oprócz mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. No fakt, rysunki jak dla dzieci - byle się dobrze czytało :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moja wiedza o pielęgnacji jest niestety bardzo mała. Widziałam tę książkę już kilkukrotnie. Jestem zazwyczaj sceptycznie nastawiona do tego typu poradników, bo rzadko kiedy wykraczają wiedzą poza blogi czy YouTube.
    Faktycznie, obrazki nie są najbardziej adekwatne :p Nie podobają mi się.
    ~Wer

    OdpowiedzUsuń
  18. chetnie bym na poczatek przejrzala te ksiazke, a potem moze przeczytala. brzmi bowiem intrygujaco

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam o niej dużo pozytywnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Od dawna byłam ciekawa tej książki...:)
    www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Rewelacyjna książka : ) chętnie ja kiedyś sobie sprezentuje

    OdpowiedzUsuń
  22. Będzie dobra jako prezent dla siostry. Przy okazji sama zerknę, może dowiem się czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Aż poproszę rodziców o taki super prezent! <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Zastanawiałam się nad tą książką, ale wygląda na to, że chyba znam już większość tych sekretów ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Z ciekawością bym do niej zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Słyszałam całkiem sporo dobrych opinii o tej książce ale sama nie miałam okazji przeczytać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  27. czytalam ale nie stac mnie na te esencje:P

    OdpowiedzUsuń
  28. Czytałam o niej tylee dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Myślałam nad zakupem tego cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja zastanawiałam się nad zakupem tej książki, ale ostatecznie wybrałam o podobnym temacie :)

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
    spiked-soul.blogspot.com

    Elwira Charmuszko

    OdpowiedzUsuń
  31. Ksiażka wydaje sie być naprawdę świetna więcej wpisów o tej tematyce poproszę :D
    http://freshisyummy.blogspot.com/2017/02/lowlife.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Więcej o książkach, super muszę chyba kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Zastanawiam się nad tą książką, ale z drugiej strony moja pielęgnacja jest w opłakanym stanie ze względu na brak czasu

    OdpowiedzUsuń